Zapisz sobie: pisanie listów dobrze Ci zrobi!

Pzdr dozo. Te dwa skróty niezwykle trafnie pokazują, jak wygląda ostatnio moja korespondencja z rodziną i przyjaciółmi. Często ogranicza się do krótkiego komunikatu, jaki mogę wysłać w tak zwanym międzyczasie, kiedy jestem zajęta czymś zupełnie innym. Moje wiadomości są pełne akronimów i nieposkromionej liczby literówek (tak na marginesie – utrzymuję się z pisania), a zamiast opisów tego, co czuję, zawierają emotikony i emoji – buźki, które się śmieją, płaczą albo są wkurzone. Najwyższy czas, by to zmienić. Nie tylko z powodu wakacji.

Fot. Tom Merton |Getty Images

Ten niezwykle prosty, krótki, spontaniczny sposób komunikowania się, jeśli się zastanowimy, może wydawać się bardzo płytki, ale w dzisiejszym świecie, tak po prostu jest. Zwykle wysyłamy i dostajemy około 32 wiadomości dziennie. Od 1987 roku wysyłamy ich średnio o 56 procent więcej, czyli o ponad połowę. Któż w takim natłoku miałby jeszcze siły, żeby się fatygować, a nawet wysilać, na odręczne, staromodne pisanie listów? Otóż jest taki ktoś. To prezydent Stanów Zjednoczonych, który przecież na nadmiar wolnego czasu raczej nie może narzekać. Codziennie czyta on około dziesięciu listów i odpowiada na trzy, cztery.

Tak naprawdę pytanie, które zadałam było retoryczne, bo uważam, że wzięcie pióra albo długopisu do ręki, przyłożenie go do papieru i podjęcie wyzwania, jakim jest napisanie listu to coś, czego każdy powinien spróbować. A teraz wyjaśniam dlaczego…

Pisanie listów poprawia nasze samopoczucie i sprawność umysłową

Na pewnej uczelni przeprowadzono badanie, w ramach którego studenci pierwszego roku poświęcali 15-20 minut na pisanie listów wyrażających głęboką wdzięczność do trzech różnych osób. Nie mogło to być sztampowe podziękowanie albo nieistotna, mało osobista uprzejmość. Po trzech tygodniach autorzy własnoręcznie pisanych listów byli szczęśliwsi, bardziej zadowoleni ze swojego życia, a objawy depresji czy smutku, jeśli takie mieli, niemal zniknęły, a na pewno było ich zdecydowanie mniej.

Listy mogą być jak posłaniec trudnych albo złych wiadomości

Niektórzy z nas zrobią wszystko, by uniknąć konfrontacji twarzą w twarz. Zamiast się męczyć, krępować tym, jak powiedzieć coś trudnego albo niemiłego, możemy to napisać. To oczywiście nie załatwi sprawy całkowicie, ale może sporo ułatwić. Taki list może być wstępem, przygotować grunt do trudnej, uczciwej rozmowy. Co równie ważne, jest szansa, że trafi tylko do tej osoby, do której chcemy żeby trafił. W przypadku e-maili bywa z tym różnie, zwłaszcza, jeśli wysyłamy je w ramach poczty firmowej czy korporacyjnej. Co oczywiście nie oznacza, że ci, którzy czytają naszą pocztę, powinni to robić…

Odręcznie pisany list może sporo o nas powiedzieć

Charakter pisma może dać wyobrażenie o tym, jaką jesteśmy osobą. Profesjonalni grafolodzy mówią, że mogą odkryć wiele cech naszego charakteru, patrząc na pismo. Adresaci naszych listów zapewne nie mają aż takich umiejętności, ale to jak stawiamy litery – czy są pełne zakrętasów, duże czy małe, czy pomijamy kropki nad „i” albo przecinki – może nawet niedoświadczonym pokazać nasz charakter jak na dłoni. Trudno oprzeć się wrażeniu, że za dużymi literami, pełnymi pętelek i zakrętasów stoi osoba otwarta, towarzyska i kontaktowa, a drobne, równiutko stojące w szeregu literki pisze ktoś, delikatnie mówiąc, zwichrowany na punkcie porządku – schludny i staranny. Ważne są też podkreślenia, cieniowania, rysunki czy, za przeproszeniem, bazgroły, którymi dekorujemy stronę. Uśmiechnięta buźka, słońce nad domkiem – takie nasze autorskie ikony emoji – mogą zdradzić nastrój, w jakim jesteśmy i jaki chcemy przekazać.

Listy mogą przywracać umykające wspomnienia i zapomniane chwile

Przeglądając stare listy, kartki i widokówki, które skrzętnie gromadzimy – bo chyba mało kto je wyrzuca – wracamy do wspomnień sprzed lat, przypominamy sobie szczegóły różnych zdarzeń, możemy znowu je przeżyć. A listy pisane do dzieci i wnuków mogą stać się częścią schedy, jaką im pozostawimy. Będą im przypominać sposób w jaki mówiliśmy, co było dla nas ważne i to, jak bardzo ich kochaliśmy.

Wysłanie odręcznie napisanego listu może być formą altruizmu

W bardziej prywatnej korespondencji można przekazać – i odebrać – porcję pozytywnej energii. Żeby nie być gołosłownym – skoro zwykle zalewa nas morze bezosobowych maili, widok odręcznej notatki potrafi wywołać chwilę podniecenia i radości, przyjemnie rozlewające się ciepełko, jakie daje świadomość, że ktoś poświęcił czas, żeby odręcznie napisać do nas list. Z drugiej strony uczucie bliskości, jakie odczuwamy wiedząc, że ktoś czyta to, co napisaliśmy i chce wiedzieć, co mamy do powiedzenia. Musimy o tym pamiętać, kiedy piszemy do dzieci nocujących poza domem, na obozie, w internacie czy akademiku. Wybierając odręczne pisanie listu zamiast wysyłania e-maili możemy dać im poczucie, że chcemy się przytulić i uścisnąć jak w domu.

Piękna papeteria sama w sobie może być czystą przyjemnością

Wiele z nas może to potwierdzić – droga do serca kobiety prowadzi przez sklep z papeteriami. Kluczem jest wypatrzenie zachwycających kartek, które wydają się tylko czekać, żeby móc oddać się we władanie pióra. A pisanie na pięknej papeterii można porównać do jednej z największych kobiecych przyjemności – pierwszej przechadzki w pięknych, zupełnie nowych butach. Na dodatek papeteria kosztuje znacznie mniej.

Czas poświęcony na odręczne pisanie – jest czasem spędzonym z dala od ekranu

Żyjemy w czasach i w kulturze, która ma obsesję na punkcie ekranów. Dorośli Amerykanie spędzą przed nimi w tym roku, jak się przewiduje, pięć godzin i 38 minut dziennie. Chodzi zarówno o komputery, jak i smartfony. A to oznacza, po pierwsze – ryzyko złapania wirusów komputerowych i uszkodzenia naszego cennego sprzętu, po drugie –znacznie większe ryzyko wywołania kłopotów ze wzrokiem i ze spaniem, kiedy zasnąć nie pozwala nam jarzący się w ciemnościach ekran.

Jak więc odłączyć się od sieci? Polecam odręczne pisanie listów. Doskonałe, zwłaszcza przed snem.

Nancy Rones
Nancy Rones
Utytułowana dziennikarka, współpracująca z wieloma magazynami i portalami, ma różnorodne zainteresowania, od mody po zdrowie. Mieszka i pracuje w Charlotte w Północnej Karolinie.

Dodaj komentarz: