Dwóch jezuitów głoszących Słowo w XVII wiecznej Japonii – „Milczenie” już niedługo w kinach

Wydaje mi się, że mocując się z wielkimi pytaniami Scorsese próbuje dosięgnąć czegoś większego. Czegoś świętego. Premiera „Milczenia” w Polsce 17 lutego.

Andrew Garfield jako Ojciec Sebastião Rodrigues w filmie "Milczenie" Martina Scorsese. Fot. materiały dystrybutora GutekFilm.

Od początku swojej kariery Scorsese zmagał się z pytaniem o naturę wiary. W swoim najnowszym filmie opowiada historię dwóch księży jezuitów zmuszonych do podjęcia tragicznej decyzji.

L-R: Director, Martin Scorsese and Andrew Garfield on the set of the film SILENCE by Paramount Pictures, SharpSword Films, and AI Films by Paramount Pictures, SharpSword Films, and AI Films

Martin Scorsese i Andrew Garfield na planie filmu “Milczenie” Fot. Materiały dystrybutora GutekFilm

Światowa premiera najnowszego filmu Martina Scorsese miała miejsce w Watykanie. Amerykański reżyser pokazał film grupie około 300 jezuitów. Odbył też prywatną audiencję u papieża Franciszka, podczas której rozmawiali o specjalnym pokazie Milczenia.

WARTO PRZECZYTAĆ: „Niech zobaczą, co nam zrobili…”. Film o Jackie Kennedy już w kinach

Czy jestem zaskoczony? Cóż, nieco. Z drugiej strony wcale mnie to nie dziwi. Scenariusz filmu musiał wzbudzić zainteresowanie Państwa Kościelnego. Milczenie oparte zostało na kanwie przełomowej powieści autorstwa Shūsaku Endō z 1966 o tym samym tytule. Książka opowiada historię dwóch jezuickich księży na misji w XVII-wiecznej Japonii, próbujących zbadać kwestię zasadności zarzutów o popełnienie apostazji stawianych ich mentorowi. W trakcie dochodzenia dowiadują się oni wielu niepokojących rzeczy o prześladowaniach, którym poddawani byli zarówno misjonarze jak i ich japońscy konwertyci. Niektórych torturowano w imię wiary. Część zostawała męczennikami. Jeszcze inni sami musieli stanąć w obliczu tragicznych decyzji. Jak można się domyślić, pytanie o wiarę wychodzi w filmie na pierwszy plan.

Andrew Garfield jako Ojciec Sebastião Rodrigues oraz Shinya Tsukamoto jako Mokichi. Fot. Kerry Brown. Materiały dystrybutora GutekFilm
Na pierwszym planie Liam Neeson jako Ojciec Ferreira. Fot. Materiały dystrybutora GutekFilm
Adam Driver jako Ojciec Garupe Rodrigues. Fot. Materiały dystrybutora GutekFilm.

Zobacz wszystkie zdjęcia

Milczenie jest historią mężczyzny, który powoli uczy się, że miłość Boga jest bardziej tajemnicza niż mu się to wydaje, że On zostawia dla nas więcej ścieżek, którymi możemy podążać, niż te które widzimy na pierwszy rzut oka, że jest zawsze obecny… nawet w swoim milczeniu – pisze Scorsese w przedmowie do książki.

WARTO PRZECZYTAĆ: Premiery 2017: 5 filmów, na które warto czekać

Biorąc pod uwagę skomplikowane relacje Martina Scorsese z Kościołem, wizyta reżysera w Rzymie prawdopodobnie wywołała zdziwienie na twarzy niejednej osoby. W końcu, ostatni raz Watykan wyraził zainteresowanie jego produkcją niemal 30 lat temu. Ostatniego kuszenia Chrystusa nie przyjęto wtedy z entuzjazmem.

Mało powiedziane: kiedy w 1988 roku film zawitał do kin miałem zaledwie kilkanaście lat, wciąż jednak pamiętam tłumy pikietujących przed lokalnym kinem. Cały trick, polegający na pokazaniu nazbyt ludzkiego oblicza Chrystusa, który chce oddać swoją świętość za zwyczajne życie małżeńskie, stał się kością niezgody dla ówczesnych krytyków. Przedstawiciele ewangelików pikietowali i protestowali. Bill Bright, amerykański ewangelik, chciał nawet odkupić negatywy filmu w celu ich zniszczenia.

Ostatnie Kuszenie dało Scorsese jedną z jego siedmiu nominacji do Oskara w kategorii najlepszy reżyser, zmieniło go ono również w religijnego wyrzutka.

Wprawdzie Kościół Katolicki nie brał bezpośrednio udziału w organizowaniu protestów, jednak produkcję oceniono dość negatywnie. Amerykański Kościół w komentarzu do artykułu z Los Angeles Times w 1988 roku, nazwał dzieło „moralnie podejrzanym”, zaś Biskup Anthony Bosco, rzecznik Wydziału Komunikacji amerykańskiego Episkopatu powiedział, że „oglądanie go nie jest w żaden sposób wzbogacające”. Matka Angelica, fundatorka Ethernal World Television Network, dodała, że każdy kto widział film popełniał „świadomy akt bluźnierstwa”, Matka Teresa zaś zwróciła się do wierzących, by w swoich modlitwach wstawili się „do Naszej Błogosławionej Matki, by usunięto film z naszych ziem”.

Scorsese wciąż lizał rany po wrzawie jaką wywołało Ostanie Kuszenie, kiedy po raz pierwszy czytał Milczenie. Natychmiast kupił prawa do filmu i kolejne 26 lat spędził myśląc i pracując intensywnie nad jego ekranizacją. W przedmowie do książki przyznał, że czytał ją „niezliczoną ilość razy”.

Filmy i ich twórcy bywają często pełne sprzeczności. Niewielu jednak, patrząc z perspektywy wiary, jest tak wewnętrznie skonfliktowanych jak Scorsese. Bez wątpienia jest on utalentowanym twórcą. Wiele z jego produkcji było nowatorskich – Wściekły Wilk, Chłopcy z Ferajny, Taksówkarz – i często doprawionych seksem, przemocą oraz sporą dawką bluźnierstw. W jego Wilku z Wall Street (2014), porywającej panoramie kapitalistycznej rozpusty, pada pomiędzy 500, a 600 wulgaryzmów – tak wiele, by nawet profesjonaliści stracili rachubę.

Reżyser wspiera świat swoich filmów na trzech fundamentach: broni, bandziorach i bebechach. Jednak jest w nich obecne jeszcze jedno B: Bóg.

– Scorsese dał się poznać jako artysta mocno poświęcony tematowi religii katolickiej, zatruta strzała konfliktów religijnych stanowi oś całej jego kariery – pisze Paul Elie w świetnym biogramie twórcy na stronie The New York Times‘a – Taksówkarz: weteran wojny w Wietnamie w ramach duchowej wendetty pragnie oczyścić miasto z brudu poprzez przemoc. Przylądek strachu: wytatuowany fundamentalista bierze na siebie egzekwowanie sprawiedliwości Bożej. Kundu – życie Dalaj Lamy: młody mężczyzna wychowywany na duchowego przywódcę, staje do walki przeciw jałowemu duchowo komunizmowi. Nawet dokumentalny film o George’u Harrisonie staje się w rękach twórcy traktatem o walce między postem i karnawałem.

W swojej twórczości Scorsese od zawsze zmagał się z pytaniem o naturę wiary. Temat winy i grzechu, poświęcenia i odkupienia wypełnia nawet te jego filmy, które osadzone są w świecie skorumpowanym przez rozpustę. Oczywiście, można zaryzykować twierdzenie, że Scorsese wywleka duszę na ekran, dając nam kawałki upadłego świata wypełnionego upadłymi ludźmi, którzy poszukują swoich, często błędnych, dróg do odkupienia. Możliwe, że moglibyśmy się poważyć na takie stwierdzenie odnośnie samego autora. Jak jego bohaterowie, jest zbyt rozrywany przez niegodziwości tego świata. Jednak wydaje mi się, że mocując się z wielkimi pytaniami Scorsese próbuje dosięgnąć czegoś większego. Czegoś świętego.

Czy odnajdziemy w Milczeniu wartościowe źródło inspiracji? Czy będzie ono dla widza wyzwaniem? A może zwykłym niewypałem, Ostatnim Kuszeniem bis, którego wierzący nie będą w sanie zaakceptować?

Trudno jest odpowiedzieć na te pytania. Niewielu miało, jak na razie okazję zobaczyć ten film, jeszcze mniej w jakiś sposób go przemyśleć. Przepełnia mnie mnie ostrożny entuzjazm. Kiedy zaś wreszcie nadarzy się ku temu okazja, chętnie podzielę się z Wami moimi doświadczeniami.

Paul Asay
Paul Asay
Krytyk filmowy Plugged. Współpracuje także z innymi portalami i gazetami takimi jak Time, The Washington Post and Beliefnet.com. Jest autorem i współautorem wielu książek. Najnowsza nosi tytuł "Burning Bush 2.0: How Pop Culture Replaced the Prophet"

Dodaj komentarz: