Shannen Doherty i Ania Wyszkoni. Zaczynają nowe życie

Jedna podbiła świat rolą Brendy w serialu „Beverly Hills, 90210”. Druga odnosi sukcesy na muzycznej scenie. Obie podjęły walkę z chorobą i wygrały nowe życie.

Po lewej: Shannen Doherty na 5 Biennale Stand Up to Cancer (SU2C), Los Angeles, wrzesień 2016 rok. Fot. Jason LaVeris | FilmMagic. Po prawej: Ania Wyszkoni na koncercie fundacji Anny Dymnej "Mimo wszystko" Fot. Damian Klamka | East News

Ludzie się zmieniają. Nie zawsze, oczywiście, i nie z łatwością, ale dobrze sobie przypomnieć, że jest to możliwe. Nawet w dojrzałym wieku.

Taka myśl przyszła mi do głowy, gdy dowiedziałam się, że Shannen Doherty otrzymała nagrodę od American Cancer Society. Podczas gali aktorka „Beverly Hills, 90210” opowiedziała o bardzo osobistym doświadczeniu związanym z chorobą. Przyznała, że dzięki walce z nowotworem stała się lepszym człowiekiem. To nie było jedynie oświadczenie gwiazdy, która dobrze wie, jaką reputację miała w młodości. To przede wszystkim słowa kobiety mądrej, która odkryła, że czasem najtrudniejsza walka jest tą, która najbardziej owocuje w dalszym życiu.

WARTO PRZECZYTAĆ: Niech moja historia ci pomoże. Wsparcie od tych, którzy radzą sobie z chorobą”.

Stałam się lepszym człowiekiem

Jak twierdzi Cheat Sheet, z młodą Doherty pracowało się bardzo trudno. Po kilku latach tak mocno dała się we znaki twórcom serialu, że postanowili pozbyć się jej postaci… (Aczkolwiek producent serialu, Aaron Spelling zdementował pogłoski tabloidów twierdząc, że Doherty jest po prostu „bardzo szczerą osobą, która nie potrafi ukrywać swoich emocji”). Minęło dużo czasu, nim plotki o jej niechlubnej reputacji ucichły. W 2011 r. aktorka opublikowała książkę Bad-ss: A Hard-Earned Guide to Living Life with Style and (the Right) Attitude, (Twardzielka: zdobyty z wysiłkiem poradnik, jak żyć w dobrym stylu i mieć właściwą postawę), w której przyznała się do niektórych błędów.

Od kilku lat 45-letnia Doherty przeżywa kolejne zmiany. W lutym 2015 r. zdiagnozowano u niej nowotwór piersi. Wygląda na to, że aktorka podąża teraz drogą prowadzącą do prawdy. Oczywiście, nikt nie życzyłby drugiej osobie tak potwornej choroby, ale sama Doherty stwierdza, że to doświadczenie zupełnie niespodziewanie przyniosło w jej życiu dobre skutki.

„Czuję się absurdalnie szczęśliwa i pobłogosławiona” – powiedziała Press Association. „Rak zmienił moje życie. Pozwolił mi stać się lepszym człowiekiem. Zniszczył wszystkie mury i bariery”.

Aktorka twierdzi, że dzięki chorobie miała też szansę przyjrzeć się własnym relacjom.

„Rak obnaża każde kłamstwo w twoim życiu” – mówi Doherty. „Ujawnia kto naprawdę jest z tobą, a kto nie. To niesamowite, gdy rozglądasz się i myślisz: ta osoba jest cudowna, albo: oni pojawiają się przy mnie, choć ich o to nie podejrzewałam”.

To nie pierwszy raz, gdy Doherty przypisuje swojej chorobie rozwój osobisty. Miesiąc temu pojawiła się w show Chelsea. Jej słowa były tak bardzo poruszające, że doprowadziły gospodarzy programu do łez.

„Co jest w raku piękne, trudne i ciekawe? To, że on cię rujnuje, a potem buduje, rujnuje i znów buduje” – powiedziała. „I tak przerabia cię wiele razy. A więc osoba, którą zamierzałam się stać albo ta, którą byłam sześć miesięcy temu, jest dziś zupełnie inna”.

Swoją siłą aktorka dzieli się z ludźmi, których dotknęło podobne cierpienie. Podczas gali American Cancer Society zdecydowała się wesprzeć znanego piosenkarza – Michaela Buble, który niedawno poinformował swoich fanów o chorobie nowotworowej trzyletniego synka.

„Mogę wyobrazić sobie, jak druzgocąca dla rodzica jest świadomość, że dziecko ma raka. Po prostu zaufaj swoim lekarzom. Upewnij się, że masz niesamowitych doktorów i świetny zespół. Pamiętaj, że organizacje takie jak American Cancer Society czy Stand Up to Cancer robią bardzo wiele dla chorych na raka. Jest tak wiele badań, które wskazują, że mamy teraz znacznie większe szanse. Myśl pozytywnie. Pozytywne myślenie, że możesz coś przetrwać, naprawdę pomaga przez to przejść” – powiedziała.

WARTO PRZECZYTAĆ: Nie daj się rakowi! Zmień swoją osobowość”

Zaczynam jeszcze raz

Ania Wyszkoni do niedawna nie opowiadała publicznie o swojej chorobie nowotworowej. Do tego, że groziło jej pożegnanie ze sceną przyznała się dopiero w programie Dzień Dobry TVN.

„Poszłam kiedyś na rutynowe badania piersi, mimo że czułam podświadomie, że coś jest nie tak. Lekarz postanowił zbadać mi tarczycę. Okazało się, że mam złośliwego guza. To był dla mnie totalny szok. Pierwsze myśli są wręcz tragiczne: co będzie dalej? Czy w ogóle będę dalej? To była pierwsza walka, która stoczyła się w mojej głowie. A później ta świadomość, że po operacji mogę nie wrócić do śpiewania…” –powiedziała.

Piosenkarka postanowiła, że się nie podda.

„Nikomu nie mówiłam o chorobie. To było tak naprawdę moją gorzką tajemnicą. Wiedzieli tylko najbliżsi. Dzieci, przyznaję, trochę oszukałam. Pola jest malutka, nie wiedziała, co się dzieje. Mój syn ma piętnaście lat. Kiedy zapytał, czy to jest rak, odpowiedziałam, że to guz, wytniemy go i będzie wszystko dobrze”.

Po operacji okazało się, że Ania Wyszkoni zmaga się z niedowładem struny głosowej. Rozpoczęła jednak rehabilitację i wróciła na scenę z nowym singlem zainspirowanym swoimi przeżyciami. Śpiewa:

Na wszystko będzie mnie już stać
Od jutra
Wyrwę z gardła gorzki smak
Przyczajony
I znów odbiję się od dna
I wrócę jakby nic na start
Całkiem inna
Całkiem nowa
Zdobędę świat

Christine Stoddard
Christine Stoddard
Dziennikarka. Współpracowała z Marie Claire, Bustle, Cosmopolitan, Teen Vogue, The Huffington Post, the Catholic News Service. Założycielka internetowego magazynu o sztuce i literaturze Quail Bell.

Dodaj komentarz: