Rozmowa kwalifikacyjna: jak odpowiadać na dziwne pytania?

Pytania na interwiew potrafią zdziwić nawet najinteligentniejsze osoby. Jak umiejętnie na nie odpowiadać, aby zachwycić rekruterów i otrzymać pracę? Podpowiadamy!

Który ołówek będzie mój? Fot. Jonas Räfling | Stocksy United

Każdy, kto kiedykolwiek był na rozmowie kwalifikacyjnej dobrze wie, że mogą paść różne pytania, w tym straszne lub dziwne. Palmę pierwszeństwa pod tym względem dzierży znana nowojorska księgarnia Strand, która serwuje kandydatom do pracy tak ekstremalnie trudny test z literatury, że skutecznie odsiewa niemal wszystkich aplikujących. „New York Times” opublikował go na swojej stronie internetowej, aby czytelnicy mogli sami się zmierzyć z pytaniami. I kiedy przyglądałam się, jak moi przyjaciele publikowali on line swoje wyniki – pozytywne lub nie – przypomniałam sobie wszystkie dziwne pytania, jakie usłyszałam podczas rozmów kwalifikacyjnych.

Szukanie pracy – istne wariactwo

Rozwiązywałam testy osobowości, przedstawiałam fragmenty swoich publikacji w portfolio, pisałam nowe próbki tekstów – nic z tego, to było za mało, abym dostała pracę. A jak już ją znalazłam – i na o wiele lepszych warunkach – to co ciekawe – nikt mnie nie gimnastykował, wystarczyły referencje i artykuły, które pracodawca wyszukał w Google. To doświadczenie uzmysłowiło mi, że poszukiwanie pracy w dzisiejszych czasach to istne wariactwo.

Postanowiłam zbadać, jakie najdziwniejsze pytania padają na rozmowach kwalifikacyjnych. I w jaki sposób osoby poszukujące pracy mogą się na nie przygotować. I tak jak pytania o znajomość literatury wydają się oczywiste w przypadku rekrutacji do księgarni, tak czasami pytania na rozmowie kwalifikacyjnej są na tyle niejasne, że potrzebny jest ekspert HR, aby wyjaśnić, o co chodzi. Niektóre z nich przypominają te z testów badających iloraz inteligencji, inne to surrealistyczna gra.

Pytania – wyzwania

1. Dlaczego pokrywy studzienek kanalizacyjnych są okrągłe?

To pytanie usłyszał kandydat na menadżera inwestycyjnego. Widocznie firmie zależy na tym, aby osoba operująca pieniędzmi firmy znała się na budownictwie lądowym i wodnym.

2. Jeśli mógłbyś mieć supermoc, co byś wybrał i dlaczego?

Oczywiście, ta wiedza jest niezbędna dla osób ubiegających się o posadę projektanta. Mam nadzieję, że kandydat odpowiedział – „moc, która pozwoli mi otrzymać tę pracę!”.

3. Jeśli byłbyś marchewką w sałatce i nagle w twoją stronę zacząłby podążać widelec, co byś zrobił?

Takie pytanie mogło paść tylko w agencji reklamowej i obecnie nikogo to nie dziwi. Musiał na nie odpowiedzieć kandydat na copywirtera. Fakt, ta branża wymaga od swoich pracowników ogromnej wyobraźni.

4. Co według twojego ojca jest twoją największą słabością?

Okropne pytanie, które usłyszał kandydat na redaktora książek. Czyżby rekruter chciał dowiedzieć się czegoś o problemach ojca? Prawdopodobnie nie, ale to trudne pytanie, ponieważ dotyczy spraw osobistych.

5. Jakbyś się opisał, wykorzystując tylko pięć słów?

Na to pytanie miała odpowiedzieć kandydatka do bractwa dziewcząt na uniwersytecie. W jej przypadku to nie powinno być trudne (Jestem Delta Delta Delta Delta Delta), ale w innych? To, jakie wyrazy wybierzemy (a może całe zdanie?) może być bardzo wymowne.

6. Co byś zrobił, jeśli poszedłbyś zdawać egzamin na prawo jazdy, a egzaminator wziąłby cię jako zakładnika?

Usłyszał je kandydat do pracy w administracji, w wydziale bezpieczeństwa publicznego. Wygrywa w tym zestawieniu. Odpowiedź na pewno wam się spodoba! A brzmi ona: – Mam nadzieję, że podczas szkolenia na początku pracy postawicie mnie w takiej sytuacji. Inteligentna i błyskotliwa. Jednak większość kandydatów jest zaskoczona podobnymi pytaniami.

O pomoc w zrozumieniu tego, o co chodzi rekruterom, jak się zachować i jak dobrze odpowiedzieć na interview, zapytałam Jaime Patrick, specjalistkę HR z Chicago.

Studzienki są okrągłe

Jaime przyznaje, że nie zadaje podczas rozmów kwalifikacyjnych „szalonych pytań”, ale wie, jak sobie z nimi radzić. – Pytanie o pokrywy studzienek kanalizacyjnych sprawdza szybkość myślenia i umiejętności analityczne kandydata – mówi. Jaka powinna być idealna odpowiedź? Np. są okrągłe, bo same studzienki są okrągłe. Jeśli pytanie wprowadzi kandydata w zakłopotanie, nie warto tracić zimnej krwi. Zawsze można powiedzieć: „To dobre pytanie”, „Hm, nikt mnie o to wcześniej nie pytał” – a w tym czasie zebrać myśli do właściwej odpowiedzi.

A co z pytaniami o supermoc czy opisaniem się w pięciu słowach? Na zastanowienie się potrzeba o wiele więcej niż kilku sekund. – Rekruterzy nie oczekują konkretnych odpowiedzi na takie pytania – mówi Patrick – Ważne jest jak kandydat zareaguje i z jaką swobodą odpowiada. Pytania o supermoc czy opisanie siebie w pięciu słowach sprawdzają, jak szybko kandydat myśli – dodaje i podkreśla: – Daje nam to wgląd w jego osobowość – czy jest kreatywny, czy zdradzi, że wie, co chcemy usłyszeć.

Patrick przyznaje, że czasami rekruterzy chcą wkręcić rozmówcę. – Jeśli chciałabym postawić do pionu zbyt pewnego siebie kandydata, zadałabym mu właśnie takie podchwytliwe pytanie, które choć trochę wytrąciłoby go z równowagi – mówi i wyjaśnia, jak się wtedy zachować: – Powiedz, że nigdy nikt nie zadał ci takiego pytania, weź kilka oddechów i odpowiedz tak, żeby rekruter na zawsze zapamiętał.

Marchewka ma sens

Pytanie o marchewkę nie jest zupełnie pozbawione sensu. Rekruter mógł chcieć sprawdzić, jak kandydat poradzi sobie w kryzysowej sytuacji w zespole. Jeśli odpowie, że schowa się za duży kawałek sałaty lodowej, może to oznaczać, że będzie uciekać od konfrontacji. To z kolei sugeruje, że mamy do czynienia z osobą, która niekoniecznie dobrze sobie radzi w pracy zespołowej i unika ryzyka. Z drugiej strony, jeśli kandydat mówi, że skacze na widelec i go atakuje, to może świadczyć o tym, że jest lekkomyślny i może narazić zespół na niebezpieczeństwo. Jeśli kandydat powiedziałby, że zbiera wszystkie warzywa do ataku na widelec, sugerowałoby to, że jest graczem zespołowym, na dodatek gotowym do wspólnej walki przeciwko jednemu przeciwnikowi, czyli to pytanie nie jest takie głupie, jak można by przypuszczać.

Warto pamiętać, że nie ma niczego złego w wyróżnianiu się z tłumu. Rekruterzy mogą rozmawiać tego dnia z 20 innymi kandydatami, a w pamięci zostanie im jeden, który np. błyskotliwie odpowiedział na pytanie o marchewkę. Więc spróbuj sobie to wyobrazić: widzisz siebie jako Super Moc Marchewkę przeciwko widelcowi? Innymi słowy – nie bójcie się być twórczymi!

A co z pytaniem o ojca? Okazuje się, że jest to jedno z pytań, które ma na celu wywołanie w aplikującym refleksji i pewnej pokory. Inne podobne: – Co o twoich mocnych i słabych stronach powiedziałyby osoby, które wystawiły ci referencje?. Patrick przyznaje, że często zadaje pytania z tej grupy, ponieważ ludzie są bardziej szczerzy, kiedy zastanawiają się, co inni ludzie o nich myślą.

– Ktoś odpowie, że według ojca lub innej osoby ich największą słabością jest perfekcjonizm, co nawiasem mówiąc, jest najbardziej irytującą odpowiedzią na to pytanie, jednak większość kandydatów mówi, że nie ma żadnej słabości – mówi Patrick. Osoby, które przyznają się do ciemnych stron swojej osobowości, pokazują, że mają charakter i zrozumienie dla innych. Poza tym, wszyscy mamy wady, a umiejętność przyznania się do tego jest dużą zaletą.

Pytanie, które zadaje Patrick, brzmi: – Jakie są twoje pozytywne strony, a nad czym powinieneś popracować?. Jej zdaniem to najlepszy sposób, aby uzyskać uczciwą odpowiedź. Pokaże ona, jak kandydat radzi sobie z niepowodzeniami i czy umie się uczyć na własnych błędach. Poza informacjami o słabościach rekruter może się dowiedzieć, czy aplikujący ma wystarczającą motywację do rozwoju.

Patrick radzi, abyśmy w reakcji na każde dziwne pytanie zachowali spokój i zimną krew: – To pokazuje, że w przyszłości będziemy w stanie się zmierzyć z każdą trudną sytuacją. Jeśli kandydat okaże frustrację, a praca jest związana z dużym napięciem, nie sądzę, żeby został wybrany.

Pytanie, na które trzeba znać odpowiedź

Specjalistka HR zwraca uwagę na jeszcze jedną sprawę: – Ja oraz moi koledzy nie znosimy, kiedy rozmówca mówi tak, jakby wiele razy ćwiczył odpowiedzi na pytania przed lustrem. I właśnie dzięki takim „dziwnym” pytaniom możemy poznać kandydata, a nie jego wyuczone odpowiedzi – podkreśla. Jest jednak od tej zasady jeden wyjątek. Musimy mieć zawsze przygotowaną odpowiedź na jedno pytanie: – Dlaczego chce pan u nas pracować?

Jaime zawsze zadaje to pytanie osobom, które rekrutuje. Zachęca wszystkich, aby dobrze się przygotowali do odpowiedzi. Najlepiej zacząć od dokładnego przejrzenia strony internetowej firmy, a szczególnie zakładki: „O nas”.

Warto w ogóle przeznaczyć więcej czasu na naukę o firmie. Na przykład, jeśli firma, w której chcemy pracować, planuje w ciągu następnych kilku lat otwarcie firmy we Francji, możemy powiedzieć, że naszą słabością jest nieznajomość języków, ale że właśnie zapisaliśmy się do szkoły na lekcje francuskiego. To pokaże rekruterowi, że kandydat poważnie traktuje pracę, jest otwarty na nowości, chętnie uczy się nowych rzeczy. W ten sposób wada może okazać się zaletą.

Caryn Rivadeneira
Caryn Rivadeneira
Autorka pięciu książek. Prowadzi swoją kolumnę w her.meneutics i thinkchristian. Mieszka na obrzeżach Chicago z mężem, trójką dzieci i czerwononosym pitt bullem. Zobacz jej stronę carynrivadeneira.com

Dodaj komentarz: