Pokolenie millenialsów a kodeks rycerski

Czyli słów kilka o rycerskiej etykiecie, wychowywaniu dzieci i o tym, że dobre maniery nie wychodzą z mody. Co wspólnego ma nowoczesne rodzicielstwo z etyką rycerską?

Rycerskość i dobre maniery zawsze są w cenie. Fot. Imgorthand | Getty Images

Zeszłego wieczoru przyjechałam do domu z moim ośmioletnim synem. Oboje nieśliśmy na rękach torby z zakupami, a on nacisnął podbródkiem klamkę i z uśmiechem powiedział: „damy przodem”. Zapragnęłam go przytulić. Jak gdyby przez ten drobny gest pokazywał mi, że nauka dobrych manier nie poszła w las.

To był jeden z tych miłych, chociaż rzadkich momentów, w których rodzic czuje, że jego wysiłek jednak nie poszedł na marne. Serce rośnie, kiedy okazuje się, że twoje dzieci słuchają tego, co się do nich mówi. Cóż, w moim przypadku ta rodzicielska euforia nie trwała zbyt długo. Momentalnie ściągnęło mnie na ziemię wspomnienie, zupełnie jak gdyby mój mózg zdecydował, że jest to idealna chwila, żeby przypomnieć mi niedawną wpadkę wychowawczą: powrót do domu zatłoczonym metrem po meczu koszykówki i mój zmęczony dziesięciolatek głośno narzekający, że musi ustąpić miejsca starszej pani. Wiele jest jeszcze do zrobienia – pomyślałam. Żeby zacytować klasyka: „Człowieka tworzą maniery i charakter”. Muszę przyznać, że jako mama czuję się bardzo odpowiedzialna za „efekt końcowy”.

Skoro już mowa o rezultatach to przyznam, że chciałabym, aby moi mali mężczyźni wyrośli na prawdziwych gentlemanów. Ta różnica jest bardzo istotna, mówiąc językiem filmu, to wybór między Bruce’em Willisem w Szklanej Pułapce a Seanem Connery grającym Jamesa Bonda – rzecz jasna odjąwszy uganianie się za spódniczkami i zabijanie. Nie mam wątpliwości, który wzorzec bardziej mnie przekonuje.

Oczywiście w kontekście współczesnego społeczeństwa i walki o równość między płciami, taka postawa może wydać się nieco staroświecka. Jednak nie wydaje mi się, by mężczyzna ustępujący mi miejsca zagrażał mojej równości ekonomicznej. To po prostu miły gest i muszę przyznać, że przyjmuję go z radością czy wręcz fizyczną ulgą (z wiekiem mój obwód w pasie wcale się nie zmniejsza, noszę za to coraz wyższe obcasy, a wszyscy wiedzą, że po całym dniu chodzenia po mieście ta mieszanka może być obciążająca).

Ustępowanie miejsca kobiecie czy komukolwiek kto tego potrzebuje jest ładnym gestem. Jeśli chcę, żeby moi synowie zachowywali się tak wobec mnie, dlaczego nie powinni postępować w podobny sposób również wobec innych?

Ustępowanie miejsca kobiecie czy komukolwiek kto tego potrzebuje jest ładnym gestem. Jeśli chcę, żeby moi synowie zachowywali się tak wobec mnie, dlaczego nie powinni postępować w podobny sposób również wobec innych? Próbuję przekazać im te wzorce zachowania, które sama doceniam. Mam nadzieję, że kiedy wejdą w wiek nastoletni, nie przestanie im zależeć.

Powód, dla którego to mnie zależy na wyposażeniu moich synów w maniery jest prosty: doceniam wartości reprezentowane przez ideał rycerskości. Chociaż powstały w czasach średniowiecza, według strony Chivalry Now (poświęconej współczesnemu podejściu do tego tematu) dzięki stosowaniu zasad etykiety „mężczyźni stają się bardziej uważni, lojalni, szarmanccy wobec kobiet oraz wrażliwi na wszelkie przejawy niesprawiedliwości czy nierówności. Oczekuje się także, że będą unikać skandali”. Przed czym tu się bronić? Gdzie mogę zapisać moich chłopców?

Przestrzeganie etykiety odgrywa istotną rolę w kontaktach z obiema płciami, pewne podstawy można zaś uznać za poradnik randkowania. Pozwalają na nawiązanie nici porozumienia między dwójką ludzi, uczą znaczenia kontaktu wzrokowego czy roli uśmiechu – pozwalają przełamać lody, a to nieraz pierwszy krok, żeby podbić czyjeś serce. Tak, wiem, żyjemy w XXI wieku. Nie oczekuję rycerza w lśniącej zbroi, który usłużnie rozłoży przede mną pelerynę, bym nie ubłociła swoich obcasów od Jimmy’ego Choo (nie powinniśmy przecież zostawiać swoich ubrań na ziemi, a – co ważniejsze – peleryny nieczęsto znajdują swoje miejsce w szafie współczesnego mężczyzny).

Jest jednak klasyka, którą doceniam, na przykład kiedy podczas randki mąż otwiera dla mnie drzwi samochodu nie dlatego, że sama nie dałabym rady, ale dlatego, że daje mi to kilka ekstra sekund na poprawienie makijażu. Wprost uwielbiam, gdy zdejmuje swój płaszcz, widząc, że jestem zbyt lekko ubrana, kiedy – jak zwykle zresztą – wychodzimy późną nocą z restauracji. To samo dotyczy współczesnych aktów rycerstwa: jeśli mamy tylko jedną ładowarkę, mój telefon traktowany jest priorytetowo. To proste, ale przemyślane gesty, które sprawiają, że mój mąż staje się prawdziwym księciem z bajki.

Niestety, dzisiejsi mężczyźni często obawiają się negatywnych reakcji na takie zachowania. Ja jednak uważam, że rycerskość to cecha niedoceniania, którą trzeba i należy kultywować. Żeby naprawdę odżyła potrzebujemy, jako rodzice, nagradzać takie zachowania i zachęcać dzieci do odrobiny galanterii. Mam też nadzieję, że przypadkowo spotkany Sir Lancelot czy Mr Darcy, na którego możemy wpaść na ulicy, okaże się świecącym dobrym przykładem gentlemanem. Więc uczę też moją córkę, by przyjmowała takie zachowania i uczynki z gracją, po prostu dlatego, że są to zachowania uprzejme.

Cerith Gardiner
Cerith Gardiner
Urodziła sie w Londynie, od 14 lat mieszka w Paryżu. Spędza czas ucząc angielskiego, wożąc samochodem czwórkę swoich dzieci i zastanawiając się, czy z czasem stanie się tak szykowna jak rodowite Francuzki.

Dodaj komentarz: