Pieczemy pierniczki – na choinkę i na prezent

Jest taka praca, którą przed świętami Bożego Narodzenia dzieci wykonają bez jęczenia, a nawet z ochotą. Możecie to zrobić całą rodziną i zaprosić przyjaciół. Pieczenie pierniczków – rozrywka integrująca, radosna i niezmiernie twórcza.

Ozdabianie pierników zostawmy dzieciom! Fot. Emely | Getty Images

Dwa razy w roku robimy sobie rodzinne pamiątkowe zdjęcie w tym samym miejscu i tych samych „okolicznościach przyrody” (wiecie – taka „nowa świecka tradycja”). Jedno w Wielką Sobotę pod kościołem, z koszyczkiem ze święconką, a drugie w Adwencie w naszej kuchni, podczas pieczenia pierniczków. Jeśli chodzi o ten pierwszy zwyczaj, to po wielu latach kłótni i wyrywania sobie nawzajem koszyczka wszystkie dzieci (12, 9 i 7 lat) doszły do wniosku, że to zajęcie poniżej ich godności, i w tym roku ja musiałam pozować z kiełbasą i jajkami. Ale piernikowanie uwielbiają do tej pory. Wałkowanie ciasta, wycinanie wzorów, obserwowanie pierniczków przez szybę piekarnika, a potem ozdabianie – to zabawa, którą wspominają przez cały rok. Z własnego doświadczenia wiem też, że dorośli mają nie mniejszą frajdę.

Kilka razy umówiliśmy się na pieczenie pierniczków z kolegami i koleżankami naszych dzieci albo z całymi rodzinami. Okazało się, że chłopcy wcale nie są radzą sobie gorzej z takim zadaniem niż dziewczynki. Cóż, prawdziwa sztuka nie ma płci… Kiedy dzieci są małe, trzeba wcześniej przygotować ciasto i pomóc im przy wycinaniu kształtów, ale kiedy są starsze, można na nie zrzucić całą czarną robotę (zresztą ku ich uciesze), a z rodzicami udać się na kanapę w celu wypicia kawy i omówienia polityki fiskalnej Argentyny albo perypetii sercowych bohaterów tureckiego serialu.

Pierniczki to piękne i oryginalne ozdobny choinkowe, które w Boże Narodzenie dzieci z dumą pokazują gościom. Własnoręcznie zrobione i ładnie zapakowane ciasteczka świetnie nadają się też na drobne upominki. W zeszłym roku moja córka dostała pierniczek w kształcie australijskiej flagi. Przed świętami dzieci w szkole wymieniały się prezentami. Koleżanka podpytała ją, co lubi. Odpowiedziała, że Australię, więc dostała Australię.

Prawdziwy piernik musi być „pierny”, czyli przyprawiony.

Co jest najatrakcyjniejsze w robieniu pierniczków? Oczywiście ozdabianie. Mamy do dyspozycji znacznie więcej niż domowy lukier z cukru, wody i soku z cytryny. W sklepach można znaleźć tyle ozdób, że żal by było nie skorzystać z okazji. Ja w tym roku kupiłam: białe gwiazdki, lukier we flamastrach (pięć kolorów) oraz srebrny i złoty brokat oraz takąż posypkę. A to wszystko w jednym sklepie – nie myślcie sobie, że mam zapał do biegania po marketach albo do wpatrywania się godzinami w miniaturki zdjęć w sklepach internetowych. Zapłaciłam w sumie ok. 20 zł.

Nie każdy lubi korzenny smak pierników. Oczywiście można wykasować z przepisu mieszankę przypraw piernikowych albo zastąpić ją czymś innym. Jeśli jednak ta przyprawa nie kłuje was za bardzo z zęby, nie rezygnujcie z niej, bo korzenne pierniczki napełniają cały dom pięknym zapachem, który niezrównanie się komponuje z zapachem choinki!

Fot. Pixabay

50 dag mąki
15 cukru
15 dag płynnego miodu (jeśli miód nie ma płynnej konsystencji, trzeba go rozpuścić i przestudzić)
12 dag masła
2 jajka
1 czubata łyżeczka sody
2 łyżki przyprawy do piernika

Połączyć składniki i zagnieść ciasto. Włożyć do lodówki na co najmniej godzinę. Ciasto może się wydawać za rzadkie – zwłaszcza jeśli miód był rozpuszczany. Nie należy się tym przejmować, bo stwardnieje w lodówce. Można też przygotować ciasto dzień wcześniej, a nawet kilka dni wcześniej. Rozwałkować ciasto na grubość ok. pół centymetra i wycinać kształty foremkami. Jeśli ciastka mają wisieć na choince, właśnie teraz trzeba w nich zrobić dziurki na zawieszki (należy uwzględnić to, że pierniczki urosną podczas pieczenia, w więc otwory nieco się zmniejszą). Rozgrzać piekarnik do temp. 180ºC. Ułożyć pierniczki na blasze i piec 10-15 minut. Wyjmować, kiedy są złote (a nie brązowe). Po ostudzeniu można ozdabiać. Na początku pierniczki są twarde, ale z czasem miękną, zwłaszcza kiedy przechowuje się je w zamkniętym pudełku.

Joanna Operacz
Joanna Operacz
Żona, matka, gospodyni domowa. Pracuje w KAI, współpracuje z „Niedzielą” i polską Aleteią.

Dodaj komentarz: