Na odległość, czyli biuro w laptopie

Praca w dowolnym momencie i miejscu? To nie science fiction, ale rzeczywistość ok. 10 proc. Polaków, którzy pracują zdalnie. Takie rozwiązanie ma swoje plusy, ale nie jest dla każdego.

Praca z domu może być dobrym rozwiązaniem. Pytanie czy dla każdego. Fot. Aleksandra Jankovic | Stocksy United

Marta zaczęła pracować zdalnie sześć lat temu. Zwolniła się z korporacji i chciała zaznać świętego spokoju. – Byłam ekstremalnie zmęczona szefem tyranem, pracą po 16 godzin dziennie i wiecznym stresem – opowiada. Na początek postanowiła nie wiązać się z żadnym nowym pracodawcą, tylko popracować na niezobowiązujące umowy o dzieło. Dzień przed wypowiedzeniem znalazła ogłoszenie – zagraniczna firma szukała do współpracy dziennikarzy-tłumaczy. Zgłosiła się i dostała na początek trzy zlecenia. – Byłam wtedy tak przejęta, że przetłumaczyłam je od razu, w ciągu jednego dnia. Zajęło mi to prawie 20 godzin – wspomina i dodaje, że to była pierwsza i ostatnia praca, którą wykonała od razu. – Parę lat zajęła mi nauka tego, jak efektywnie pracować z domu. To nie jest takie proste, jak sądzi większość osób pracujących na etacie – uważa Marta.

Tomek do pracy zdalnej został niejako zmuszony. – Żona urodziła dziecko i po wielu dyskusjach postanowiliśmy, że wróci do pracy, a ja skorzystam z możliwości pracy zdalnej – opowiada. Nie chcieli, aby syn spędzał całe dnie z nianią, ale też nie mogli sobie pozwolić na to, aby jedno z nich zrezygnowało z pracy. Tomek jest informatykiem, w jego zespole pracuje ośmiu innych informatyków, z czego trzech z domu. – Doszliśmy do wniosku, że na początek mogę pracować cztery dni w tygodniu zdalnie, a jeden stacjonarnie w firmie. Szef się zgodził. Po pół roku takiej pracy okazało się, że mam najwyższe wyniki spośród całego zespołu – opowiada. Wtedy właściciel firmy zaproponował większej liczbie pracowników przejście na pracę z domu i okazało się, że to działa – mówi Tomek. Niedługo miną dwa lata, odkąd pracuje zdalnie. Nie wyobraża sobie już wstawania o 6 i stania w korkach przez 1,5 godziny w jedną stronę. – Oczywiście praca zdalna nie jest idealnym rozwiązaniem dla każdego i pod każdym względem, ale ja jestem bardzo zadowolony – opowiada.

Informatycy i osoby z wyższym wykształceniem

W 2014 roku w Polsce zdalnie pracowało 4,6 proc. pracowników. Średnia dla całej Unii Europejskiej wynosiła wtedy 4,7 proc. Najwyższy wskaźnik był w Luksemburgu, tam z domu pracowało aż 14,1 proc. wszystkich pracowników. Inne nowsze badanie, z 2016 roku, przeprowadzone przez serwis rekrutacyjny MonsterPolska.pl pokazuje, że w Polsce możliwość pracy zdalnej deklaruje ok. 10 proc. pracowników. Największą grupę stanowią osoby z wykształceniem wyższym – aż 14 proc. Gorzej jest w przypadku osób po szkole średniej czy bez matury – w pierwszym przypadku zdalnie pracuje 4 proc., a u drugich nikt nie deklaruje pracy na odległość. Najczęściej zdalnie pracują wykwalifikowani pracownicy techniczni – aż 20 proc. Na kolejnym miejscu są menadżerowie – wśród kadry kierowniczej niższego i średniego szczebla zdalnie pracuje 16 proc. badanych, a wśród kierowników wysokiego szczebla 15 proc. Jeśli weźmiemy pod uwagę branże, to na pierwszym miejscu uplasowało się IT i telekomunikacja. Tutaj zdalnie pracuje aż co trzecia osoba. Kolejni w zestawieniu znaleźli się pracownicy usług (16 proc. wskazań w tej grupie), usług finansowych i branży prawnej (po 10 proc. wskazań). W podziale na województwa prym wiedzie Małopolska (15 proc.), Mazowsze (13 proc.) i Dolny Śląsk (12 proc.). Z kolei z województwa lubelskiego w badaniu nikt nie zadeklarował, że pracuje na odległość. Co ciekawe w grupie badanych, którzy pracują zdalnie, 14 proc. stanowią mężczyźni, a tylko 6 proc. kobiety. Przeczy to stereotypowi, że praca zdalna to przede wszystkim rozwiązanie dla pracujących matek.

Zdalnie, ale z wynajętym biurkiem

Pracującą matką jest Ania, graficzka związana z agencją reklamową. Ona również pracuje zdalnie, ale nie jest w stu procentach zadowolona z takiej formy zarobkowania. – Niezaprzeczalnym plusem pracy na odległość jest to, że mogę być w domu razem z córką i spędzać z nią dużo czasu – mówi. Brakuje jej jednak kontaktu z innymi ludźmi. – Czasami dostaję szału. Rozmawiam w ciągu dnia jedynie z dzieckiem, przy czym mój 1,5-roczny maluch jedynie gaworzy. Często mówię do psa, ale on też nie jest zbyt rozmowy – żali się Ania. Dopiero wieczorem nadrabia zaległości, kiedy do domu wraca mąż. Annie udało się znaleźć dobre rozwiązanie. Miesiąc temu spotkała koleżankę, która podobnie jak ona – po urodzeniu dziecka zaczęła pracować z domu i która wynajmuje biurko w ramach coworkingu. Postanowiła również z tego skorzystać. – To świetne rozwiązanie. W zależności od liczby zleceń, wychodzę z domu raz w tygodniu na cały dzień lub kilka razy na parę godzin. Dzieckiem w tym czasie opiekuje się moja mama – opowiada – Między jednym a drugim zleceniem mogę usiąść i porozmawiać z ludźmi. Moją potrzebę rozmowy zaspokaja nawet wymiana uprzejmości w drzwiach – śmieje się.

Na ostatnią chwilę

Brak kontaktu z ludźmi to jeden z głównych problemów, z jakimi borykają się osoby pracujące w domu. I nawet jeśli jednocześnie z innymi współpracownikami realizują wspólnie projekty i utrzymują kontakt wirtualny, to jednak narzekają. Marta poradziła sobie dosyć łatwo – jest dziennikarką, więc mimo że pracuje z domu, to jednak kilka razy w tygodniu wychodzi z domu i spotyka się z ludźmi. Tomasz mówi o sobie, że jest introwertykiem do kwadratu i nie ma problemu z brakiem kontaktu z ludźmi. – Przecież rozmawiamy na Skype, telefonicznie, albo mailowo – podkreśla. Dla niego poważniejszym problemem była odpowiednia organizacja pracy. – Zanim nauczyłem się obsługiwać małe dziecko, zmiana pieluchy czy przygotowanie jedzenia zajmowało mi mnóstwo czasu. Potem zanim siadłem do biurka, oglądałem odcinek ulubionego serialu, następnie brałem prysznic, a wtedy już żona wracała z pracy i była 18 – wspomina. To właśnie żona zorganizowała mu odpowiednio dzień. – Wstyd się przyznać, ale gdyby nie ona, ciężko byłoby mi zrobić cokolwiek, nie mówiąc już o najlepszej efektywności w całym zespole – mówi Tomasz. Wystarczył zwykły kalendarz on line, gdzie na początku żona punkt po punkcie wpisywała, co ma zrobić, a następnie dzwoniła z pracy i go sprawdzała. – Po dwóch tygodniach chodziłem jak w zegarku i już sam wiedziałem, jak ogarnąć każdy następny dzień. Gorzej było w przypadku Marty, której mocno w znaki dała się prokrastynacja, czyli chorobliwe odkładanie pracy na ostatni moment. – W tym zawodzie termin to rzecz święta, ale świadomość tego wcale mi nie pomagała – opowiada kobieta i podkreśla, że z tym też można nauczyć się żyć. – Nigdy nie będę świetnie zorganizowana, a mój dzień pracy nie będzie trwał od 9 do 17. Pogodziłam się z tym, że pracuję chaotycznie, czasami wstaję i pracuję o 5 rano, czasami włączam komputer o 22 wieczorem – opowiada. Czy wróciłaby do normalnej pracy w redakcji, od 9 do 17? – W życiu – odpowiada.

Do niezaprzeczalnych atutów pracy z domu należy spora oszczędność czasu na dojazdy do firmy i z powrotem, szczególnie jeśli w grę wchodzi stanie w korkach. Innym plusem jest niezależność od miejsca – można pracować z Polski, Gruzji czy Australii, domu, kawiarni, pociągu czy z plaży.

Do takiej pracy nie jest potrzebny makijaż ani firmowy uniform czy marynarka – wystarczy wygodny dres i para wygodnych kapci. Przebywając w domu możemy przygotować sobie smaczny posiłek, zamiast pochłaniać jakiś fast food w przerwie na lunch.
Zdalna praca to również duże oszczędności dla firmy – niższe koszty wynajmu lokalu, możliwość współpracy ze specjalistami z całego świata i wyższa efektywność pracowników. Z sondażu Gallupa „State of the Global Workplace” wynika bowiem, że w skali całego świata tylko 10 proc. pracowników przebywając w biurze czuje się zainspirowanymi, a dwie trzecie w tym samym środowisku skarży się na brak motywacji. Jednocześnie ci, którzy spędzają ok. 20 proc. czasu pracy poza biurem to grupa najbardziej zaangażowanych pracowników ze wszystkich. Dlaczego więc w ramach oszczędności nie mieć bardziej efektywnego zespołu?

Katarzyna Kozak
Katarzyna Kozak
Dziennikarka. Interesuje się psychoonkologią i Wielką Brytanią. Uwielbia podróże, góry i Jurę Krakowsko-Częstochowską. Mieszka z mężem i kotem, nie do końca oswojonym.

Dodaj komentarz: