Mój syn kocha kostkę Rubika i filmiki na YouTubie. Jak zawalczyłam o jego pasję?

Co robisz, gdy hobby twojego dziecka zabiera mu wiele godzin przed ekranem komputera? Ustalasz granice? Wspierasz je? Robisz wszystko, by zainteresowało się czymś innym? A może warto odpuścić, jak ja.

Rubik's Cube competitors. Fot. dzięki uprzejmości Jen Reyneri

Dzisiejsze społeczeństwo jest opanowane przez technologię, internet, media społecznościowe… i chyba nikt nie odczuwa tego bardziej niż rodzice. To oni muszą walczyć o życiową równowagę i zdrowie dzieci. Wyobraź sobie, jak bardzo byłam zaniepokojona, kiedy mój nastoletni syn zainteresował się dyscypliną wymagającą wielu godzin dziennie spędzanych w serwisie YouTube.

Od dawna wiedzieliśmy, że nasze dziecko woli treningi umysłu niż ciała. Ale nie miałam z tym problemu – byłam z niego dumna i chciałam pomóc mu w rozwijaniu talentu. Któregoś dnia poprosił mnie o kostkę Rubika. Zwykła zabawka, całkowicie nieszkodliwa, może nawet trochę nostalgiczna dla kogoś w moim wieku. Nigdy bym nie przypuszczała, jak głęboko wciągnie go ten międzynarodowy szał o nazwie: speedcubing (dyscyplina polegająca na jak najszybszym układaniu m.in. kostki Rubika).

Makani, syn Jen Reyneri. Fot. Dzięki uprzejmości Jen Reyneri.

WARTO PRZECZYTAĆ: Nie wychowuj swojego sobowtóra. Daj dzieciom ich życie

Pewnie pomyślałaś, że speedcubing wymaga mnóstwa godzin fizycznej praktyki polegającej na dekodowaniu sześciennej kostki w sześciu kolorach, gdzie każda ze ścianek podzielona jest na 9 kwadratów – masz rację. Ale ta dyscyplina wymaga także oglądania szeregu kolejnych filmików, które pomogą zrozumieć nowe techniki służące zarówno dokładności, jak i szybkości rozwiązywania układanki.

Nie twierdzę, że speedcubing kryje w sobie ogromne zagrożenie. Ale jako blogerka, która sama ustanawia sobie granice siedzenia przed ekranem, jestem świadoma i zatroskana internetowym bezpieczeństwem, zwłaszcza gdy chodzi o własne dzieci. Moje obawy dodatkowo wzrosły, gdy przeczytałam artykuł w Top Ten Reviews, który pokazuje, że:

93% nastolatków w wieku 12-17 spędza online aż 63% każdego dnia

73% nastolatków ma konta w mediach społecznościowych

37% każdego dnia wysyła wiadomości do znajomych

66% wysyła prywatne wiadomości do znajomych

52% wysyła grupowe wiadomości

55% wyjawiło prywatne informacje osobom, których nie znają, łącznie ze zdjęciami lub fizycznymi opisami

67% przyznaje, że wie, jak ukryć przed rodzicami, co robią online

43% nastolatków mówi, że zmieniliby swoje zachowanie online, gdyby wiedzieli, że obserwują ich rodzice.

WARTO PRZECZYTAĆ: Nie zabraniam dzieciom telewizji i internetu. Uczę je mądrze z nich korzystać

Po tym jak mój syn dostał pierwszą układankę, sprawy potoczyły się szybko. Chciał więcej kostek i więcej czasu online, by się ich uczyć. Na początku byłam nieugięta w ograniczaniu jego czasu przed ekranem, który upływał mu w większości na oglądaniu filmików na YouTubie. Mimo że byłam dumna, kiedy mój mały matematyczny geniusz ułożył kostkę w 15 sekund, wciąż nosiłam w sobie mnóstwo obaw związanych z jego nowymi dążeniami.

Kiedy prosił o nowe kostki, nie wykazywałam entuzjazmu: „Czy naprawdę myślisz, że potrzebujesz kolejnej? Przecież dopiero jedną dostałeś”.

Ale jego odpowiedzi zawsze mnie zjednywały: „Tak, mamo, ale ta jest 5×5, albo: ta ma inny mechanizm. Ale mogę ją rozłożyć i posmarować wazeliną, żeby szybciej chodziła”. Czasami uczyłam się nowych słów: „Mamo, to jest Megaminx…, to Pyraminx…, a to Skweb”.

Tak więc spędzał kolejne godziny online, pamiętając nowe sposoby obracania kolorowych kostek, jak np. „ruch sexy”. (Dokładnie – kiedy pierwszy raz usłyszałam tę nazwę, nie spodobała mi się!).

Teraz podczas naszych samochodowych przejażdżek uczy się algorytmów. Zawsze nosi też układankę w kieszeni albo ściska ją w dłoni. Wszystkie odłożone pieniądze wykorzystuje na „jeszcze jedną kostkę”, która ma inny mechanizm, kształt, albo więcej rzędów.

Razem z mężem wciąż jesteśmy odrobinę oszołomieni, ale pozwoliliśmy w końcu synowi przyłączyć się do „WCA” – the World Cube Association – organizacji, która organizuje konkursy w rozwiązywaniu zagadek logicznych na całym świecie.

WARTO PRZECZYTAĆ: Mama i jej córki – cykl pięknych zdjęć, które musisz zobaczyć (ZDJĘCIA)

Sześć miesięcy po odkryciu nowej pasji, pojechaliśmy na jego pierwszy konkurs. I wtedy zobaczyłam, jak hobby wpłynęło na mojego syna. Miałam łzy w oczach, gdy patrzyłam, jak układa kostki wśród 100 innych nastolatków. Był na swoim miejscu. Spotkał swoich ludzi: online. A my złożyliśmy grupę dzieciaków, które kochają układać kostki (i ich mam, które czują się podobnie do mnie).

Jen Reyneri z synami i mężem. Wyjeżdżają na konkurs w układaniu kostki Rubika. Fot. Dzięki uprzejmości Jen Reyneri.

Zdałam sobie sprawę, że konkursowicze nie byli tam po to, żeby rywalizować przeciwko sobie, ale by poprawić własne wyniki i zbudować społeczność opartą na podobnych zainteresowaniach, mimo różnic. Nie mogłam być bardziej dumna. Jasne, nie była to piłka nożna, lacrosse czy inna tradycyjna chłopięca dyscyplina. Ale kiedy patrzyłam, jak obraca swoją kostką z niesamowitą szybkością, cieszyłam się, że to był jego sport. Najważniejsze dla mnie było to, że mój syn czuł się szczęśliwy.

Jen z synami w drodze na Dominikanę, gdzie podzielą się kostkami i swoją pasją z miesjcowymi dziećmi. Fot. dzięki uprzejmości Jen Reyneri

Od tego czasu byliśmy na konkursach w wielu krajach i poznaliśmy mnóstwo ludzi. Organizowaliśmy też nasze własne zawody i pomogliśmy naszemu synowi stworzyć własną stronę internetową, cubing.us.

Cieszę się, że nie stanęłam mu na drodze. Teraz hipnotyzuje publiczność gdziekolwiek pojedziemy i zaistniał już w lokalnych mediach. Potrafi ułożyć najtrudniejsze kostki!

Twoje dziecko też ma niezwyczajną pasję? Wspierasz je w tym? Koniecznie napisz nam o tym w komentarzach!

Jen Reyneri
Jen Reyneri
Kobieta renesansu. Często podróżuje z mężem i dwoma synami, którzy uczą się w domu. Jen jest założycielką WordTraveling.com, ambasadorką edukacji podróżniczej Trekaroo i autorką tomiku poezji. Uduchowiona, smakuje życie, poezję, urlopy i mocną kawę. Odwiedź jej profil @JenReyneri na Instagramie, Twitterze i Facebooku.

Dodaj komentarz: