Matka Teresa uczy, jak zwykły posiłek uczynić ucztą miłości

Wyniesiona dziś na ołtarze Święta Matka Teresa miała absolutnie niezwykły, pełen szacunku stosunek do żywności. Zawdzięczała to prostym słowom, jakie usłyszała od swojej mamy, kiedy była dzieckiem.

Matka Teresa rozmawia z jednym z biedaków z Kalkuty, październik 1979.

Zanim wyjechała do Indii i została znaną na całym świecie Matką Teresą, mieszkała w Albanii i miała na imię Anjezë (Agnes). Już od wczesnych lat dziecinnych matka uczyła ją szacunku do jedzenia i dzielenia się z potrzebującymi. Matka Teresa przez całe życie pamiętała słowa własnej matki, która po tym, jak zaprosiła do stołu wszystkich głodnych powiedziała: – Moje dziecko, przed włożeniem do ust pierwszego kęsa upewnij się, że podzieliłaś się z innymi.

Wykorzystać każdą okazję

Wiele lat później, w 1979 roku, Matka Teresa otrzymała Pokojową Nagrodę Nobla „za walkę z biedą i cierpieniem”. Tradycja nakazuje, by na cześć laureatów zorganizować wystawny bankiet. Tak też Norweski Komitet Noblowski chciał zrobić i tym razem. Matka Teresa poprosiła jednak, by zamiast wydawać pieniądze na elegancką i niezwykle kosztowną kolację, przeznaczyć je na nakarmienie biednych. Tym jednym gestem – dla niej oczywistym, dla wielu wyjątkowym – sprawiła, że zamiast jednego wystawnego posiłku dla garstki wybrańców udało się nakarmić 15 tysięcy głodnych ludzi.

Wspólne jedzenie to nie bezosobowy, dobroczynny datek. Posiłek dzielony z innymi buduje ludzkie więzi

Innym razem, kiedy jeszcze w samolotach podawano posiłki, podczas lotu stewardessa roznosiła lunch. Matka Teresa zapytała ile taki posiłek kosztuje. Kiedy usłyszała odpowiedź, zrezygnowała z jedzenia i poprosiła, by w zamian linie lotnicze wypłaciły jej pieniądze. Potem namówiła innych pasażerów, by zrobili to samo. I tak zakończyła podróż ze 129 dolarami w kieszeni, oczywiście na ubogich. Ale to nie koniec. Jako że wszyscy w samolocie byli przejęci tym, co się stało, Matka Teresa zapytała jeszcze obsługę o to, co się dzieje z posiłkami, które nie zostają zjedzone, bo oczywiście nie można dopuścić do tego, by się marnowały! Przekonała linie do wynajęcia ciężarówki, załadowania posiłków i przewiezienia ich razem z zebranymi pieniędzmi do dzielnicy biedoty, gdzie zostały rozdane.

Niewielu z nas w taki sposób myśli o jedzeniu. Matka Teresa zawsze szukała sposobu, by jak najlepiej rozdzielić żywność, która pojawiała się w jej zasięgu.

Matka Teresa z Kalkuty

Uśmiech, który przynosił ukojenie. Matka Teresa z Kalkuty. Fot. Christoph | ullstein bild via Getty Images

Kiedyś Matka Teresa poszła do piekarni żebrać o chleb dla dzieci ze swojego sierocińca. Stanęła przed piekarzem, wyciągnęła rękę w proszącym geście, a on zamiast podać jej chleb, siarczyście splunął. Zamiast się gniewać albo pójść do innej piekarni, Matka Teresa powiedziała: – To będzie dla mnie, ale dla moich dzieci daj mi chleb. Trudno powiedzieć, co w tamtej chwili pomyślał piekarz, czy pożałował swojego zachowania, czy Matka Teresa zdobyła jego serce swoją odpowiedzią, jedno jest pewne – od tej pory piekarz stał się głównym darczyńcą chleba dla jej sierocińca.

Ogłoszona świętą Kościoła katolickiego 4 września 2016 roku Matka Teresa od lat nieformalnie była nazywana „świętą rynsztoków”. I choć zmarła dziewięć lat temu, to dzięki pracy zakonu sióstr, który założyła, Misjonarek Miłosierdzia, pamięć o niej jest wciąż żywa. Była powszechnie znana na całym świecie. Za życia przemawiała na wielu ważnych scenach, zabierała głos przed wieloma prominentnymi ludźmi – głowami państw i celebrytami – ale nasze uczucie i podziw dla niej pochodzi ze sposobu, w jaki traktowała wszystkich ludzi, każdego z osobna. Ona kochała ludzi takimi, jakimi są, i wszystkim co miała dzieliła się z najbiedniejszymi z biednych.

Istnieje głód, który i ty i ja musimy odnaleźć… on może kryć się w naszym własnym domu. Matka Teresa

Więcej niż jedzenie

U podstaw jej szczodrości leżały proste lekcje, które od dzieciństwa wpajała jej matka. Nauczyła ją, że dzielenie się jedzeniem z drugim człowiekiem jest czymś więcej niż zwykłą, bezosobową jałmużną. Wspólny posiłek buduje więzi między ludźmi, oznacza spędzanie czasu razem i dzielenie się doświadczeniem. Choćby dlatego w codziennym życiu i my, gdy spotykamy się z przyjaciółmi, to zazwyczaj przy filiżance kawy, lunchu czy kolacji. Tak samo rodziny – w święta lub weekendy – gromadzą się przy wspólnym stole.

Dla Matki Teresy w dzieleniu się z ubogimi pokarmem ważne było nie tyle samo jedzenie, ale to co dzieje się, kiedy wspólne spożywanie posiłków staje się ucztą osób, z których wszyscy potrzebują uwagi i miłości. Nawet gdy była już bardzo znana, wierzyła w „robienie małych rzeczy z wielką miłością” i spotykanie drugiego człowieka twarzą w twarz. Biznesmen Don Jacobson wspomina, jak odwiedził kiedyś siostrę Premę, zakonnicę, która znała Matkę Teresę. Zapytał, czy Matce Teresie udało się zrealizować jakiś znaczący cel, np. zlikwidować ubóstwo. Siostra Prema odpowiedziała, że nie, bo Matka Teresa skupiała się na pomocy jednej osobie naraz, tej, którą w danej chwili miała przed sobą.

INDIE – PAŹDZIERNIK 1979 : Matka Teresa na jednej z ulic Kalkuty

Matka Teresa na ulicach Kalkuty. Indie, październik 1979 r. Fot. Jean-Claude Francolon | Gamma-Rapho | Getty Images

Pewnie niewielu z nas zostanie świętym na miarę Matki Teresy, ale każdy może na co dzień wprowadzać w życie to, czego nas nauczyła. Jak? Wystarczy, że będziemy się spotykać codziennie z rodziną przy wspólnym posiłku i rozmawiać o swoich troskach i radościach, albo usiądziemy na kawie z kolegą, który ma trudne dni. Możemy też zaprosić starszego krewnego na obiad lub dosiąść się w stołówce w pracy do siedzącego samotnie współpracownika. I nawet jeśli takie działania wydają się nieistotne, to warto je podejmować, bo jak mówi Matka Teresa, to droga pełna miłości, a wspólnie jedząc, tak naprawdę dzielimy się nawzajem swoim życiem.

Głód miłości

Nawet jeśli ludzie wokół nas nie martwią się skąd wezmą następny posiłek, wielu z nich odczuwa głód miłości. W swojej mowie z okazji wręczania Pokojowej Nagrody Nobla matka Teresa powiedziała: – Istnieje głód, który i ty i ja musimy odnaleźć… on może kryć się w naszym własnym domu. Wspomniała wtedy o pewnym chłopcu: – Jakiś czas temu w Kalkucie miałyśmy spore trudności ze zdobyciem cukru. Nie wiem, w jaki sposób ta wiadomość dotarła do okolicznych dzieci. Pewien czteroletni hinduski chłopiec poszedł do domu i powiedział rodzicom, że nie będzie jadł cukru przez trzy dni, a zamiast tego odda go Matce Teresie, dla jej dzieci. Po trzech dniach rodzice przyprowadzili go do naszego domu. Nigdy przedtem ich nie spotkałam, ten chłopiec ledwo potrafił wymówić moje imię, ale dokładnie wiedział, co ma zrobić: wiedział, że chce się podzielić miłością.

Gdy jemy sami, jedzenie jest tylko jedzeniem. Ale kiedy spożywamy posiłek razem z innymi i dzielimy się nim, staje się czymś więcej. I nieważne jak dużo jedzenia jest na talerzu ani czy jest ono wystarczająco wykwintne. Jeśli towarzyszy mu miłość, każdy posiłek może stać się świętem, ucztą miłości, czyli takim spotkaniem z innymi, jakie pierwsi chrześcijanie zapamiętali z Wieczernika.

Michael Rennier
Michael Rennier
Michael Rennier jest absolwentem Yale Divinity School, mieszka w St. Louis w stanie Missouri z żoną i pięciorgiem dzieci. Współpracuje z Dappled Things, gazetą poświęconą sztukom plastycznym i literaturze.

Dodaj komentarz: