5 powodów, dla których warto żyć w małżeństwie

Słyszysz „małżeństwo”, myślisz „zobowiązanie”, a więc niewola. Myślę, że w rzeczywistości małżeństwo jest wyzwoleniem, a nie kulą u nogi.

Razem w życiu: nie tylko pomagamy sobie, ale też świetnie się ze sobą bawimy. Fot. Torok-Bognar Renata | Stocksy United

Gdybym mogła dać młodemu pokoleniu jedną radę, powiedziałabym: „Nie dajcie się zwieść idei małżeństwa jako zakucia w kajdany”.

Każdy gdzieś to słyszał. Stereotyp uparcie utrwalany przez media: popularne programy rozrywkowe, piosenki i filmy pełne nieszczęśliwych par, które krytykują, toną w pochlebstwach, a nawet dopuszczają do zdrady (tak jakby konflikt budował dramaturgię, która wciąga i absorbuje widza).

Ale zaklinam cię, obojętne czy jesteś młodą kobietą czy mężczyzną, znajdź lepsze wzorce małżonków do naśladowania. Nawet jeśli masz szczęście i twoi dziadkowie czy rodzice żyją w szczęśliwych związkach małżeńskich, wciąż łatwo jest przecież zauważyć ciemne strony wieloletnich relacji. Ludzie z twoich najbliższych kręgów, szczególnie ci, którzy w małżeństwie są nieszczęśliwi, mogą próbować zniechęcić się do zaręczyn i ślubu, powtarzając przy byle okazji:

„Ciesz się wolnością. Kiedy jesteś singlem, nikomu nie musisz się z niczego tłumaczyć!”.

„Małżeństwo to tylko instytucja …, a kto chce żyć w instytucji?

„Jesteś taki młody. Skąd możesz wiedzieć czego chcesz?”

W czym rzecz: Jeśli nie masz jeszcze 30-stki, przyznaję, powinieneś dobrze się zastanowić, zanim wypowiesz sakramentalne „tak”. Podchodzenie do ważnych spraw ostrożnie to zawsze bezpieczny pomysł. Z drugiej strony – mam naprawdę sporo przyjaciół, którzy weszli w związki małżeńskie w młodym wieku i do dziś są ze sobą szczęśliwi.

Sharon Edwards, która wyszła za swoją licealną miłość 26 lat temu, tłumaczy, że czasami uczucie wygrywa z wiekiem: „Tylko dlatego, że byliśmy bardzo młodzi, ludzie sugerowali, że powinniśmy poczekać z decyzją. Nie posłuchaliśmy tych rad i bardzo się z tego cieszę. Dorastaliśmy razem i to spowodowało, że do dziś jesteśmy razem. Nikt nie poznał mnie w ciągu tych 26 lat lepiej. Wciąż się sobą cieszymy, doceniamy nawzajem”.

W małżeństwie chodzi o to, żeby każdy dzień dzielić ze swoim najlepszym przyjacielem.

Tak czy inaczej, ta „instytucja” jest warta poświęcenia. Oczywiście, małżeństwo – nieważne kiedy zawarte – może być dużym wyzwaniem, czasami bywa też przytłaczające. Każda para, która przysięga sobie miłość i wierność przed ołtarzem, przechodzi wzloty i upadki, czasami bardzo poważne. Nie wszystkie związki przetrwają.

Małżeństwo, w którym dwoje ludzi ma te same prawa to naprawdę piękna rzecz. Bóg stworzył małżeństwo dla dobra mężów i żon. Kiedy zaczęłam rozpytywać, szybko znalazłam wiele par żyjących w długoletnich związkach, które chętnie dzielą się z młodymi ludźmi „dobrymi stronami” małżeństwa. Razem odkryliśmy pięć świetnych (i zaskakująco wyzwalających) profitów:

1. Towarzystwo

Kim Kinsfather, która w styczniu będzie obchodzić 25 rocznicę małżeństwa, zaznacza: „W małżeństwie chodzi o to, żeby każdy dzień dzielić ze swoim najlepszym przyjacielem. Razem przechodzić przez to co dobre, złe, a czasami nawet brzydkie”.

Przyjaciele Kim zgadzają się z nią w stu procentach. Ja też.

Jestem żoną Carey’a ponad dwie dekady, i chociaż nie zawsze bywało u nas różowo, niczego bym nie zmieniła. Naprawdę. Był ze mną w bólu, w depresji, przy porodzie naszych dwóch synów (i podczas bezsennych nocy, które nadeszły), także wtedy, gdy straciłam pracę. Trzymałam go za rękę i modliłam się za niego, gdy przechodził kryzys wieku średniego, miał problemy ze zdrowiem, przeżywał rodzinne dramaty. Słuchaliśmy, kochaliśmy i śmialiśmy się więcej, niż wydawało mi się możliwe. Carey był moim najlepszym przyjacielem jeszcze zanim zaczęliśmy randkować i jestem wdzięczna, że wciąż możemy się wszystkim dzielić.

Były też słodko-gorzkie chwile, gdy patrzyliśmy jak nasi synowie dorastają, odkrywają swoje pasje. Razem podróżowaliśmy, służyliśmy i dorastaliśmy jako Chrześcijanie. Takie wsparcie pozwala ci iść pewnie przez życie z ogromem miłości.

2. Zdrowe nawyki

Richard Niolon recenzując książkę „Sprawa małżeństwa: Dlaczego ludzie żyjący w związkach małżeńskich są szczęśliwsi, zdrowsi i bogatsi” (The Case for Marriage: Why Married People Are Happier, Healthier, and Better off Financially) Lindy J. Waite i Maggie Gallagher, wskazuje, „Co czyni małżeństwo tak wspaniałym? Wskaźnik śmiertelności wśród samotnych mężczyzn jest o 250% wyższy niż u żonatych. Wśród samotnych kobiet ten sam wskaźnik jest o 50% wyższy niż u mężatek… Posiadanie współmałżonka może zmniejszyć ryzyko zachorowania na raka, dać dziesięć dodatkowych lat życia. Samotni ludzie spędzają więcej czasu na rekonwalescencji w szpitalu i wykazują większe ryzyko śmierci po operacji.

Gdy żyjąc koncentrujemy się na określonych celach, nasz związek nie jest niewolniczą harówką, jest dawaniem życia.

WARTO PRZECZYTAĆ: 4 dowody na to, że małżeństwo i miłość są dobre dla zdrowia

Jeśli to za mało – ostatnie badania przeprowadzone przez Centrum Medyczne Lagone przy New York University wykazały, że, w porównaniu z samotnikami, ludzie żyjący w związkach małżeńskich rzadziej cierpią na choroby układu krążenia. „Lekarze nie są pewni, dlaczego tak się dzieje, ale możliwe, że udane małżeństwo gwarantując małżonkom wsparcie emocjonalne, intymność fizyczną i intelektualną, a także trwalsze więzi rodzinne, wpływa na obniżenie ciśnienia oraz poprawia wydajność pracy serca”. Zdrowsze serce i dłuższe życie to dar, nie kajdany.

3. Bezpieczeństwo

Małżonek może ci pomóc przezwyciężyć pokusy. Z pomocą partnera łatwiej będzie ci wytrwać w postanowieniach dietetycznych, konsekwentnie ćwiczyć, czy regularnie planować badania kontrolne.

W naszym przypadku, Carey przypomina mi, że mam dbać o siebie w najbardziej pracowitych okresach w roku i zawsze sprawdza, czy drzwi do domu są zamknięte (nie mam tego nawyku, dorastałam na wsi). Ja natomiast wspieram jego wysiłki w kierunku zdrowego odżywiania, kupując dobrej jakości produkty i gotując w domu. Namawiam go, żeby poszedł do lekarza, kiedy gorzej się czuje.

4. Cel & rodzicielstwo

Ekspertka od spraw małżeńskich, pisarka Julie Gorman ujmuje to tak: „Im więcej wspólnych celów znajdujemy w małżeństwie, tym dłużej będziemy się cieszyć pełnią naszych relacji. Żaden związek nie ma w sobie tyle mocy, jedności i spójności, jak ten, w którym mamy te same cele i dążymy do tych samych rezultatów. Gdy żyjąc koncentrujemy się na określonych celach, nasz związek nie jest niewolniczą harówką, jest życiodajny”.

Z Careyem nazywamy to „misją małżeńską”. Kiedy przyjrzysz się swojemu związkowi, co widzisz? Takie talenty i doświadczenia połączył Bóg? On pragnie, żebyście je wykorzystali, dali coś z siebie innym. Bill Farrel, mąż Pam, autor książek o małżeństwie, twierdzi: Twoje małżeństwo powinno wywierać pozytywny wpływ na innych ludzi , tych współczesnych, ale i na przyszłe pokolenia. Byłem zaskoczony, gdy odkryłem jak oboje z Pam lubimy wspominać ponad 60-letnie małżeństwa naszych dziadków, choć ci nie żyją od dziesięciu lat” – przyznaje. „Oczywiście, nie byli idealni i wielu ludziom mogliby się wydać zupełnie niezrozumiali, ale na nasze życie mieli ogromny wpływ. Ich zaangażowanie w miłość było inspiracją dla reszty rodziny w utrzymaniu wierności małżeńskiej. Ich godny naśladowania, wysoki etos pracy sprawił, że wnuki i prawnuki są bardzo pracowite, a godziny opowieści snutych przy kuchennym stole nauczyło nas szukać do skutku odpowiednich metod komunikacji interpersonalnej.

5. Transformacja

Słuchałam niedawno podcastu autorki piosenek Christy Nockels, w którym cieszyła się, że może zorganizować 50. rocznicę ślubu swoich rodziców. Wspomina okres małżeństwa swoich rodziców, pełen pokory, pokuty i przebaczenia. W trudnym momencie zostali razem, zamiast się rozstać. Nockels mówi: „Podziwiam siłę bożej odnowy. Dziś widzę zupełnie innych ludzi i jest to piękny widok. Bóg pozostaje taki sam wczoraj, dziś i jutro, to my mamy się zmieniać na lepsze. Szukać drogi do ideału na jego obraz i podobieństwo. Łaska Boża to coś więcej niż śpiewane hymny, to powietrze, którym oddychamy. Jest jej więcej w naszej rzeczywistości, niż potrafimy dostrzec”.

Święta prawda! Jak mawia moja przyjaciółka Lilly Allison: „Jedną z korzyści małżeństwa jest wspólne dojrzewanie i rozwój, które zbliżają was do Chrystusa”.

Ja i Carey nie jesteśmy już tymi samymi ludźmi, którymi byliśmy koło dwudziestki, kiedy mi się oświadczał. I szczerze – ledwo pozwoliłam mu wtedy dokończyć pytanie, zanim wyrwało mi się spontaniczne „tak”. Gdybyśmy uparcie chcieli pozostać tacy sami, nasz rozwój, ten indywidualny, i ten jako pary, zostałby zahamowany. Czasami dojrzewamy w inny sposób, w innym tempie, ale to fascynująca, wspólna podróż, warta każdego wysiłku.

A więc, młodzi przyjaciele, pochylcie się w Jego łasce. Kiedy On będzie was prowadził – podejmijcie wyzwanie. Miłość małżeńska to obraz Chrystusa i Kościoła, a także wysiłku włożonego w związek z waszym partnerem.

Dena Deyr
Dena Deyr
Jej artykuły były publikowane w wielu amerykańskich magazynach m.in. Reader's Digest, Woman's World, Family Circle, Redbook i Today's Christian Woman. Jest autorką i współautorką ośmiu książek. Jej ostatnia publikacja Love at First Fight: 52 Story-Based Meditations for Married Couples to pełna humoru opowieść o oddaniu i małżeńskiej medytacji, którą Dena napisana wraz z mężem Careyem

Dodaj komentarz: