List do kobiet, które żałują, że zostały matkami

Ruch zrzeszający matki, które publicznie przyznają, że żałują posiadania dzieci, rośnie w siłę. Oto, co chciałabym im powiedzieć.

Fot. Sean Locke | Stocksy United

Droga mamo, która żałujesz, że jesteś mamą,

Należysz do ruchu zrzeszającego kobiety, które wcale nie cieszą się z macierzyństwa? Musisz wiedzieć, że nie zamierzam cię oceniać. Chciałabym jedynie spróbować pomóc ci spojrzeć na tę sytuację z innej strony i dać odrobinę nadziei, pocieszenia.

W dobie mediów społecznościowych wydaje nam się, że wiemy wszystko o cudzym życiu. Nie pamiętamy chyba, że w internecie widzimy tylko to, co dany człowiek chce nam pokazać. To, że oglądasz rozpromienione zdjęcia z podróży swoich znajomych wcale nie oznacza, że mają właśnie takie życie, za jakim ty tęsknisz. Być może chciałabyś być jedną z tych bezdzietnych kobiet uprawiających parasailing, świętujących w nocy na Brodwayu albo zyskujących awans. Ale jest całkiem możliwe, że właśnie te kobiety patrzą na zdjęcia matek przytulających swoje dzieci i marzą o tym, by być na ich miejscu.

WARTO PRZECZYTAĆ: Macierzyństwo za mgłą. Kiedy masz ochotę uciec

To prawda, macierzyństwo może być trudne, samotne, wyczerpujące. Prawdopodobnie ze względu na potrzeby bliskich będziesz musiała zrezygnować z wielu ciekawych wydarzeń. Być może twoja kariera też na tym ucierpi. Nie będziesz mogła uporać się z bałaganem, choć tak bardzo lubisz porządek. Przed tobą noce pełne łez i ciemnych momentów. I z pewnością pojawi się wówczas pokusa, by żałować „drogi nie wybranej”, jak w wierszu Frosta.

Ale, jak napisał dr Hamilton Beazley w książce No Regrets: „Droga, której nie wybierzemy, jest źródłem wszystkich naszych żali. Dajemy się uwodzić fantazjom co by było gdyby…, zatruwając drogę, którą sami wybraliśmy, albo do której wyboru zostaliśmy zmuszeni i którą teraz idziemy”. Innymi słowy, niewybrana droga, którą gloryfikujemy, jest tylko zwyczajną pułapką.

Nic, co robisz na tej ziemi – napisana książka, ani wycieczka, kariera, żaden pomnik zbudowany na twoją cześć – nie przetrwa wiecznie. Na zawsze zostanie tylko dusza twojego dziecka, które wspierałaś. To właśnie dusze twoich dzieci sprawiają, że będziesz istnieć wiecznie.

Co jest dla ciebie ważniejsze niż macierzyństwo? Może kusi cię odpowiedź: chcę napisać kolejną książkę. Albo: zostać sędzią, pójść do kolejnej szkoły, pojechać na długie wakacje, rozkręcić własny biznes… W takich chwilach dobrze przypomnieć sobie słowa Józsefa Kardynała Mindszenty’ego: „Najważniejszą osobą na ziemi jest matka. Nie może ona wprawdzie pochwalić się wzniesieniem katedry Notre Dame, ale nie musi – zbudowała coś o wiele wspanialszego niż katedra, mieszkanie dla duszy nieśmiertelnej, maleńkie doskonałe ciało jej dziecka. Nawet aniołowie nie otrzymali takiej łaski! Czyż jest coś wspanialszego niż bycie matką?”.

Nie wiem, czy się modlisz. Ale wiem, że kiedy człowiek czuje się zdołowany, jest to bardzo trudne. Czasami po prostu nie umiesz znaleźć odpowiednich słów. Przydałby się wtedy ktoś, kto przypomni ci kim jesteś i skąd się wzięłaś. Może miałaś wspaniałych rodziców i powinnaś pamiętać, jak wiele im zawdzięczasz? Być może jednak jesteś rozczarowana tym, jak dorastałaś albo zostałaś porzucona. To jest dobry moment, by spróbować się pomodlić. Twój smutek jest zbyt wielki, byś dała radę sama go unieść. Potrzebujesz niebieskiej interwencji i uzdrowienia z ręki Tego, który cię stworzył i który nigdy nie przestanie cię kochać. On cię nie zawiedzie. Bo jak powiedział święty Augustyn, „niespokojne jest serce nasze, póki nie spocznie w Tobie”.

Dobre rodziny są jednymi z najlepszych wynalazków dla miłości i akceptacji, a także ucieczką od pięknego, ale często fałszywego świata, którego częścią zbyt często jesteśmy głodni się stać.

Mam nadzieję, że wszystkie odważne kobiety, które wykorzystały swoją kobiecą wolność i siłę, by dać i pielęgnować życie, znajdą równowagę między miłością do samych siebie i bliskich. Zasługujesz na to, by być kochaną i docenianą!

WARTO PRZECZYTAĆ: Mamy, które zostały świętymi dzięki… swoim dzieciom

Jakie jest zatem antidotum na twój żal? Nadzieja na przyszłość: decyzja, by nadal marzyć o dobrych rzeczach, nie zważając na wyzwania teraźniejszości. Jak powiedział Mick Jagger, „Nie zawsze możesz mieć to, co chcesz, ale jeśli spróbujesz, możesz dostać to, czego potrzebujesz”. Uważność: bycie w pełni obecnym w danym momencie: to filiżanka herbaty, smak czekolady, zapach kwiatów. Śmiech: poszukiwanie humoru we własnym patosie. Wdzięczność: zdanie sobie sprawy, jak wiele mam w stosunku do osoby głodnej czy bezdomnej albo takiej, która nie ma rodziny.

Na zakończenie chcę pokazać ci fragment wiersza Roberta Haydena, który pokazuje heroizm bycia rodzicem. Zwłaszcza w wykonywaniu niewdzięcznych zadań, które zazwyczaj pozostają przez innych niezauważone. Ale ten utwór udowadnia też, że dzieci widzą nasz wysiłek. Czasami tylko dociera to do nich dopiero, gdy są już dorosłe.

Te zimowe niedziele

W niedzielne ranki ojciec także wstawał wcześnie

i w sinoczarnym zimnie ubierał się, aby

spękanymi rękami, które go bolały

od roboty na mrozie w dni powszednie, sypnąć

węgla do pieca. Nikt mu nigdy nie dziękował.

Cóż ja wtedy wiedziałem, cóż ja mogłem wiedzieć

o surowych, samotnych posługach miłości?

Annabelle Moseley
Annabelle Moseley
Jest autorką dziewięciu książek, wykładowcą, profesorem literatury i religioznawstwa. Jej najnowsza książka to dwa tomy poezji A Ship to Hold the World and The Marionette’s Ascent (Wiseblood Books, 2014). Była stypendystką The Walt Whitman Birthplace Writer-in-Residence (2009-2010). W 2014 roku uzyskała tytuł Long Island Poet of the Year. Pisze o macierzyństwie i jego wartości dla Mother.ly, prowadzi blog na temat wiary, pisze też o sztuce dla DesertBread.org.

Dodaj komentarz: