Hipster Katoliczka: Herbata, pompejanka i dobroć – dlaczego nie muszę być „przeciw” protestom

Dobra wiadomość dla wszystkich, którzy się nie zgadzają ze światem. I chcą go zmienić. Na lepsze.

Fot. Marek Straszewski

Wiele kobiet (w tym Krystyna Janda, którą cenię ogromnie) w Polce i na świecie stanęło w środę w proteście. Część ich postulatów była sprzeczna z Ewangelią (likwidacja tzw. „klauzuli sumienia”, dofinansowanie in vitro), pod drugą częścią powinien podpisać się każdy wierzący (opieka okołoporodowa, realne zabezpieczenie społeczne rodzin dzieci z niepełnosprawnościami, skuteczne ściąganie alimentów przez państwo).

Nie siedziałam w temacie, bo z wiadomych przyczyn nie zamierzałam brać udziału w czarnym proteście, ale dostałam we wtorek SMSa. Dosyć bojowego. Przeczytałam. Usiadłam. I zrobiło mi się smutno. Był kolejnym komunikatem z cyklu „pokażmy tym pustym feministkom, że jesteśmy lepsze i wartościowe”.

Cztery kroki

Nie wiem dlaczego, ale mnie to nie kręci. Nie kręci mnie budowanie swojej wartości na kontraście do kogokolwiek. Zdaję sobie sprawę, że media, szczególnie telewizje, budują jaskrawy obraz rzeczywistości. Źli, dobrzy, mądrzy, głupi. Ale już dawno wybrałam inną perspektywę patrzenia na ludzi. Po prostu z nimi rozmawiam. Bez tezy, bez założeń. Zwyczajnie. Bez łudzenia się, że zmienię ich serca „szlachetnym” pouczaniem.

Mam czasem wrażenie, że naprawdę przydałaby się nam taka prosta instrukcja obsługi człowieka. Jak otworzyć go na miłość i pokazać, że wierzysz w dobrego Boga?

1. Ty bądź dla niego dobry. Nie szydź, nie wywyższaj się, nie bądź złośliwy. Dziel się tym, co masz i wybaczaj.

2. Módl się za niego. Błogosław mu. Odmów za niego nowennę pompejańską, przyjmij Komunię w jego intencji.

3. Kiedy irytują cię jego słowa albo poglądy, zrób sobie samemu szybki rachunek sumienia.

4. Zamiast śledzić agresywne i niekończące się dyskusje w internecie, zaproś go na herbatę. Tak po prostu. Żeby zapytać w czym mu pomóc, czy wszystko dobrze. Żeby wysłuchać.

Post scriptum

Rzeczywistość duchowa ma niesamowitą moc, a Bóg nie ma granic. Zacznijmy wreszcie realizować Jego słowa w małych, konkretnych sytuacjach. Nie bądźmy przeciwko ludziom. Bądźmy za człowiekiem. Nie na poziomie politycznych sporów ale tu i teraz.

Zanim jednak przystąpisz do dzieła, jeszcze jedna uwaga. To wszystko nie ma sensu bez bezinteresowności, pokory i otwartości. Nie poradzisz sobie bez zgody na to, że drugi człowiek jest inny, niż tego oczekujesz.

Prolife a fotografia

Żyjemy w wolnej Polsce. Każdy może tu protestować. I powiedzmy sobie szczerze, część postulatów z 8 marca naprawdę ma sens. I szkoda, że to nie katolicy walczą choćby o wsparcie dla osób niepełnosprawnych i samotnych matek. Z drugiej strony nie dziwię się poglądom osób niewierzących, w zakresie choćby in vitro. Rozumiem argumenty biologiczne i etyczne obu stron, ale widzę też dramat konkretnych małżeństw. A nie oburzam się wcale nie dlatego, że nie szanuję wartości chrześcijańskich. Nie oburzam się właśnie ze względu na nie.

Wolę skupić się na drugim człowieku, który przede mną stoi, niż na cyferkach z telewizora. Jego rany, ból i cierpienie wcale nie są tak oczywiste jak literki na ekranie. Mam inne poglądy, ale to nie poglądy są tu ważne. Ważne jest życie. Bo wiecie jak to jest – prawdziwe prolife to nie wystawa zdjęć, ale obecność.

Dobry news

Uważasz, że feministki i wszyscy niewierzący są w błędzie? Mam dla ciebie dobrą wiadomość: możesz im pomóc. I nie potrzebujesz do tego ani internetu, ani transparentów. Wystarczy miłość, pokora i obecność. Bądź uważny – w ten sposób może udać ci się kolejny raz nawrócić też samego siebie.

Zamiast być ciągle przeciw, wolę być dla drugiego człowieka. Nawet, jeżeli ktoś krzywo na mnie spojrzy. Dlaczego? Z prostej przyczyny: Jezusowi to nie przeszkadzało.

Jola Szymańska Hipster Katoliczka
Jola Szymanska
Z-ca red. naczelnej Magazynu For Her i autorka bloga hipsterkatoliczka.pl. Z wykształcenia prawnik i muzyk. Relaksuje ją kaleczenie sonat Beethovena na pianinie, brytyjski YouTube i... modlitwa.

Dodaj komentarz: