Gaudi nauczył mnie by robić swoje, niezależnie od wszelkich przeciwności czy krytyki (WYWIAD – cz.2)

Skromny, ubogi, odtrącany. Stał się jednym z największych architektów. Odkrywamy nieznane fakty z życia Antonio Gaudiego. Druga część rozmowy z iberystką Ewą Grajber.

Od lewej: Wnętrze kościoła Sagrada Familia w Barcelonie. Antonio Gaudi. Album I Prisma I East News, Album I SFGP I East News

WARTO PRZECZYTAĆ: Iberystka Ewa Grajber: Gaudi uważał, że architekt kontynuuje dzieło stwórcze Boga (WYWIAD), pierwszą część rozmowy z Ewą Grajber, doktorantką w Instytucie Studiów Iberyjskich i Iberoamerykańskich Uniwersytetu Warszawskiego *. Dzisiaj ciąg dalszy.

 

Gaudí był mistykiem?

Myślę, że zarówno twórczość, jak i duchowość można by rozważać w kategoriach jemu tylko właściwych. Antonio Gaudi był człowiekiem wierzącym, pobożnym, codziennie uczęszczał na mszę i rozmowę ze swoim kierownikiem duchowym do oratorium San Felipe Neri. Poświęcił wszystko dla dzieła swojego życia – kościoła Sagrada Familia, który, jak sam mówił, jest dziełem opatrzności, tak samo jak to, że on został jego architektem. Mawiał też, że prace przy budowie postępują wolno, bo ich Zwierzchnikowi się nie spieszy. Ostatnie miesiące życia spędził w swojej pracowni, w Sagrada Familia. Żył i wyglądał jak biedak, dlatego, gdy potrącił go tramwaj, nie udzielono mu pomocy, biorąc go za żebraka. Przewieziono go do szpitala Santa Cruz i położono w zbiorowej sali.

Ponieważ miał ustalony rytm dnia, gdy się nie pojawił w swojej pracowni, zaczęto go szukać.

Mówi się o jego duchowości jako o duchowości franciszkańskiej, bo naturę uważał za swoją mistrzynię: wszystko jest zapisane w wielkiej księdze natury – mawiał. W swoim życiu korzystał zawsze z trzech ksiąg: Biblii, Liturgii i Natury. Teksty tych ksiąg możemy odnaleźć zapisane w jego architekturze. Budowle zwieńczał krzyżem, umieszczał na nich monogramy świętej rodziny, teksty modlitw. Uważał, że dzieło stworzenia wciąż trwa. Ci, którzy poszukują praw natury, żeby tworząc, na nich się opierać czy też nimi się kierować, współpracują ze Stwórcą.

Czytał dzieła św. Jana od Krzyża i św. Teresy z Avila, które posłużyły mu jako inspiracja przy projekcie szkoły terezjańskiej. Niektórzy uważają ją za najbardziej uduchowione dzieło Gaudiego. Św. Teresa w „Twierdzy wewnętrznej” porównuje duszę do zamku o siedmiu mieszkaniach. Budowla Gaudiego ma kształt zamku. Wnętrza są proste, sprzyjające kontemplacji. Charakterystyczne łuki tworzą harmonię poprzez grę światła i cienia. Światło wpada do środka tylko od góry, to światło prosto z nieba, które wstępuje do duszy i oświetla ją od wewnątrz. W centralnej części budynku znajduje się puste miejsce otoczone kolumnami, niby mała świątynia. To sam środek duszy – miejsce, gdzie mieszka Bóg.

Będziesz prowadzić wykłady o Antonio Gaudim na Uniwersytecie Otwartym, czego się tam o nim dowiemy?

Zaproponowałam kurs „Czego możemy się nauczyć od Antoniego Gaudiego?”, żeby spojrzeć na jego życie i twórczość, jak na lekcję. Podnosił się z każdego nieszczęścia czy niepowodzenia, te go motywowały i tworzył najwspanialsze dzieła. Już wtedy, kiedy był chłopcem i chorował na artretyzm, i nie mógł chodzić, to obserwował naturę i stawiał pytania: po co ptaki mają skrzydła, dlaczego orzech nie jest kwadratowy, jak to się dzieje, że drzewo z rozłożystymi konarami stoi – i to drzewo stało się jego mistrzem. Natura była jego inspiracją i nauczycielką. Kiedy studiował, zmarł mu brat, a wkrótce potem matka. Jego siostra nieszczęśliwie wyszła za mąż i również szybko zmarła, zostawiając mu na wychowanie kilkuletnią córeczkę, która gdy dorosła miała problem z alkoholem i też zmarła młodo. Wychowywał ją ze swoim ojcem. Mimo to, starał się nie załamywać. Rzucał się w wir pracy i tworzył. Kiedy prasa naśmiewała się na przykład z projektu Casa Mila, publikując karykatury, na których ta kamienica była przedstawiana jako garaż dla zeppelinów, a jej balkony jako skład złomu, Gaudí kontynuował pracę. Dziś turyści zachwycają się jej falującą fasadą i obśmiewanym brakiem kątów.

A czego ty się od niego nauczyłaś?

Robić swoje niezależnie od tego, co się dzieje na zewnątrz. Iść dalej. Jesteś krytykowana, wyśmiewana – dalej rób swoje. Gaudí projektuje domy dla robotników, pierwszy podziemny garaż, szkołę koedukacyjną, kontroluje materię i przestrzeń, wiele rozwiązań architektonicznych stosuje po raz pierwszy. Ze swoich współpracowników potrafi wydobyć to, co najlepsze. Co mi dał Gaudí? Myślę, że w jakiś sposób mnie prowadzi – jakby mnie zabrał ze sobą na spacer. Odkąd zaczęłam się nim zajmować, spotykam dużo życzliwych osób, które pomagają mi zgłębiać temat. Byłam na kongresie poświęconym Gaudiemu w Barcelonie i poznałam naukowców zajmujących się jego życiem i twórczością, na przykład jego najbardziej znanego biografa Jose Maria Tarragona, Manuela Medarde, jednego z założycieli Gaudi Research Institute czy Jordi Boneta, emerytowanego architekta Sagrada Familia. Udaje mi się realizować moją pasję jako projekt naukowy i to wiele lat po ukończeniu studiów magisterskich.

Czy możemy odnaleźć jakąś refleksję Gaudiego na temat adwentu?

To, co przychodzi mi na myśl to Sagrada Familia, gdzie Gaudí chciał umieścić wielkie antyfony adwentowe, nazywane „O” antyfonami, bo mają formę zawołania. Pojawiają się one w liturgii w ostatnim tygodniu adwentu. Każda taka antyfona przywołuje określenie Mesjasza ze Starego Testamentu. W każdej pojawia się słowo „przyjdź”, jest więc prośba o przyjście Tego, na którego czekają całe pokolenia Izraela.

Jaka była idea Gaudiego? Otóż, w siedmiu kaplicach absydy miały być umieszczone symbole wielkich antyfon. I tak pierwsza antyfona :O, Mądrości mówi, że Mądrość wszystkim rządzi z mocą i słodyczą. Jej symbolem jest głowa lwa i baranek; połączenie siły i potulności. Druga antyfona, O, Adonai; Panie, Wodzu Izraela, miała być przedstawiona jako symbole władzy; korona i berło. Trzecia O, Korzeniu Jessego: to tuberoza, kwiat nazywany
potocznie w Hiszpanii różdżką świętego Józefa, tą, która według tradycji zakwitła w świątyni, wskazując na Józefa jako na przyszłego męża Maryi, co w dalszej interpretacji wskazywałoby na biblijną różdżkę z pnia Jessego, czyli rodowód Jezusa. Czwarta antyfona O, Kluczu Dawida; to klucz z dwoma ząbkami, które przypominają, że Klucz Dawida otwiera, a wtedy nikt nie zamknie, i zamyka, a wtedy nikt nie otworzy. Piąta antyfona, O, Wschodzie; mówi o światłości
i Słońcu sprawiedliwości i byłaby ukazana jako słońce. Szósta antyfona, O, Królu narodów, odnosi się do Króla jako kamienia węgielnego kościoła i reprezentowałby ją kamień z anagramem Chrystusa i koroną. Siódmą antyfonę, O, Emanuelu; Królu i Prawodawco; symbolizuje królewska szata, szpada i tablice z Prawem.

Dlaczego Gaudí umieścił wielkie antyfony adwentowe w absydzie?

Może chciał pokazać, że przedstawiają one historię zbawienia w pigułce, historię, która trwa, bo widzimy poprzez słowa proroków jak Izrael oczekuje na przyjście Zbawiciela, a to Ten, który rodzi się w Betlejem i Ten sam, który, jak wierzą chrześcijanie, przychodzi w Eucharystii. Pierwsze litery antyfon w wersji łacińskiej, czytane od końca, dają zawołanie ero cras; jutro przybędę, czyli odpowiedź na prośby: przyjdź, a może nie tylko; jutro przybędę, ale za każdym razem przybywam w Eucharystii, na ołtarzu.

*Kurs poświęcony Antonio Gaudiemu na Uniwersytecie Warszawskim. Informacje tutaj.

Beata Pawłowicz
Beata Pawlowicz
Beata Pawłowicz. Dziennikarka i poetka. Autorka książek psychologicznych „Dekalog szczęścia", „Po szczęście do pracy" oraz wspólnie z Wojciechem Eichelbergerem „Życie w micie".

Dodaj komentarz: