Elżbieta II, młodość, miłość, władza… Czego możemy się od niej nauczyć

The Crown, nowa mini-seria Netfliksa z pewnością przypadnie do gustu miłośnikom produkcji takich jak House of Cards czy Jak zostać królem.

The Crown, Sezon 1, w rolach głównych Claire Foy i Matt Smith. Fot. Alex Bailey | Netflix

W ostatnich miesiącach kampanii prezydenckiej w Stanach Zjednoczonych nie brakowało politycznych i prywatnych przepychanek, po których długo jeszcze pozostanie niesmak. Wydaje się, że pewien sposób rozmawiania o sprawach państwa, czy spierania się z oponentami odszedł na zawsze do historii. Ma to swoje dobre i złe strony. Moglibyśmy spierać się, że elitarność świata polityki wykluczała reprezentację wielu grup, nie mówiąc już o marginalizowaniu kobiet w strukturach rządowych. Jeśli więc mielibyśmy za czymś tęsknić, to właśnie za stylem czy dobrym smakiem, którego często brakuje współczesnym politykom. A może wyobrażenia o stylu to tylko fasada znana nam z historycznych przekazów? Jak dyskutowało się w pałacowych kuluarach?

Przed tymi pytaniami stanęli producenci najnowszej, fascynującej produkcji Netfliksa. „The Crown”, serial, który możemy oglądać od 4 listopada, to nie tylko zrealizowana z rozmachem produkcja pokazująca, że życie księżniczki to nie bajka, ale przede wszystkim kusząca mieszanka dramatu politycznego i czystego eskapizmu. „House of Cards” ożenione z bajką o Kopciuszku i doprawione zdrową porcją realizmu.

Serial opowiada o Elżbiecie II, która już od ponad 63 lat jest królową Wielkiej Brytanii. Kiedy jednak poznajemy Elżbietę, graną przez Claire Foy, jest młodziuteńką, zupełnie niedoświadczoną dziewczyną, która ma nadzieję, że jej ojciec, król Jerzy VI, będzie rządził krajem przez długie lata.

Masz ją kochać

Jednak już w pierwszych scenach serialu – akcja zaczyna się w 1947 r., gdy Elżbieta wychodzi za mąż za Filipa Mountbattena – pojawiają się niepokojące znaki, wskazujące na to, że Elżbieta może zostać królową znacznie wcześniej, niż ona sama czy ktokolwiek inny mógłby się spodziewać. Król Jerzy (Jared Harris) odkrztusza krew, co zapowiada nadchodzącą walkę z rakiem płuc, która doprowadzi do przedwczesnej śmierci ojca księżniczki. Jeszcze przed końcem odcinka, król dowiaduje się, że zostało mu niewiele czasu, by przygotować Elżbietę i Filipa do ról jakie przypadną im w udziale.

– Wiesz, że najważniejsze nie są tytuły i zaszczyty – mówi Filipowi (Matt Smith) podczas wspólnego polowania. – Najważniejsza jest ona. To istota twoich obowiązków. Powinieneś ją kochać i chronić.

– Rozumiem, Wasza Wysokość – odpowiada Filip.

– Na pewno, synu? Na pewno? – dopytuje Jerzy.

The Crown, Sezon 1. Fot. Alex Bailey | Netflix
The Crown, Sezon 1. Fot. Alex Bailey | Netflix
The Crown, Sezon 1. Fot. Alex Bailey | Netflix
The Crown, Sezon 1. Fot. Alex Bailey | Netflix
The Crown, Sezon 1. Fot. Alex Bailey | Netflix
The Crown, Sezon 1. Fot. Alex Bailey | Netflix
The Crown, Sezon 1. Fot. Alex Bailey | Netflix
The Crown, Sezon 1. Fot. Alex Bailey | Netflix

Zobacz wszystkie zdjęcia

Oczywiście, nie rozumie. Jak miałby to rozumieć? Jak sama księżniczka Elżbieta miałaby zrozumieć presję, która spadnie na nią wraz z objęciem tronu? W wieku, kiedy wielu z nas zależnych jest jeszcze od pomocy rodziców, Elżbieta staje się dziedziczką wielkiego imperium, które w dodatku przechodzi właśnie proces intensywnych zmian. Poza wszystkimi oficjalnymi obowiązkami, musi także zmierzyć się ze skandalem w jej własnej rodzinie: związkiem jej siostry z żonatym mężczyzną, kapitanem Peterem Townsendem, oraz ze stałą obecnością jej stryja Edwarda, który 16 lat wcześniej zrzekł się praw do tronu, by poślubić amerykańską rozwódkę. Elżbieta musi też kontrolować zachowanie własnego męża – mężczyzny, który ciężko znosi bycie znanym zaledwie jako jej partner.

Wszyscy wiemy, że Elżbieta stanęła na wysokości zadania: nie ma tu wielkiego zaskoczenia. Prawdziwym pytaniem jest jednak: jak tego dokonała?

Peter Morgan, twórca serialu The Crown, chociaż nigdy nie poznał Elżbiety osobiście, poświęcił brytyjskiej królowej wiele swoich projektów. W 2006 roku napisał scenariusz do Królowej. Tytułowa rola przeniosła jej odtwórczyni, Helen Mirren Oskara. Siedem lat później, stworzył sztukę teatralną Audiencja, w której również zagrała Helen Mirren. Sztuka, poświęcona cotygodniowym spotkaniom królowej z brytyjskim premierem, wystawiona została po raz pierwszy na West Endzie. Dwa lata później pokazywano ją na Broadwayu.

– Oczyma Elżbiety możemy zobaczyć całą drugą połowę XX wieku – powiedział w wywiadzie dla Radio Times.

I chociaż Morgan opisuję królową Elżbietę jaki osobę o „ograniczonych horyzontach”, która „wolałaby swoje życie spędzić na angielskiej wsi, wraz ze swoimi psami i hodowlą koni”, to w serialu „The Crown” portretuje ją z szacunkiem i współczuciem. Rozumie doskonale to, że chociaż brytyjska monarchia pełni jedynie funkcje reprezentacyjne, zarządzanie nią w dalszym ciągu wymaga umiejętności, wyczucia i energii.

Zawsze postępować, jak należy

Rola królowej ma również swoje nieodłączne korzyści, na pokazywaniu których producenci „The Crown” zdecydowanie nie oszczędzali. Pierwszy sezon serialu kosztował 130 milionów dolarów, to najdroższy serial w historii telewizji. Sama suknia ślubna, którą można zobaczyć w pierwszym odcinku – pojawiająca się na ekranie przez mniej niż pięć minut – kosztowała 37 tysięcy dolarów, a jej uszycie zajęło siedem tygodni.

Ponadto mamy tu oczywiście karety, zamki i wytworne stroje. Scenarzyści prowadzą nas za rękę przez wnętrza królewskiego pałacu, gdzie możemy się przyjrzeć pięknym komnatom, eleganckim sukniom, a także uchylić drzwi do szafy rodzinnych sekretów, w której kryje się niejeden trup.

Jednak tym, co najbardziej przykuwa moją uwagę, to nie niefortunne momentami określenia czy sceny zalotów, ale pragnienie Elżbiety, żeby zawsze postępować tak jak należy, robić to co jest właściwe nie tylko dla korony, ale całego królestwa. To pragnienie, podzielane zresztą przez większość członków rodziny królewskiej, można nazwać poczuciem obowiązku i determinacją, by wypełnić go z najwyższą starannością, bez względu na koszty osobiste, jakie to za sobą niesie.

Nazwijcie mnie szalonym, ale w dzisiejszym klimacie politycznym, miło jest dla odmiany zobaczyć rządzących, dla których wysokie standardy moralne są priorytetem. Prawdopodobnie wszyscy możemy się od królowej Elżbiety czegoś nauczyć.

Paul Asay
Paul Asay
Krytyk filmowy Plugged. Współpracuje także z innymi portalami i gazetami takimi jak Time, The Washington Post and Beliefnet.com. Jest autorem i współautorem wielu książek. Najnowsza nosi tytuł "Burning Bush 2.0: How Pop Culture Replaced the Prophet"

Dodaj komentarz: