Einstein i jego żona, czyli kto naprawdę stworzył teorię względności

Ona nazywała go „Jasiem”, a on ją „Laleczką”. Przez kilka lat byli w stanie poświęcić dla siebie wszystko. W walce o serce Einsteina zwyciężyła jednak jego największa miłość – fizyka, a nazwisko Milevy zniknęło z pisanych wspólnie artykułów.

Po lewej: Mileva Marić w 1896 r. Fot. Wikipedia. Po prawej: "Pani Einstein" okładka książki Marie Benedict wydawnictwa Znak Fot. Materiały prasowe

Rok 1896. Jesień. Mileva Marić – dwudziestojednoletnia Serbka wchodzi do sali wykładowej na politechnice w Zurychu. Stuk i szur. Stuk i szur – stawia nieśmiało kolejne kroki, usiłując ukryć kalectwo. Sześć par męskich oczu patrzy na nią w osłupieniu. Kobieta zamierza studiować fizykę? (To piąty przypadek w historii uczelni). Co więcej: niepełnosprawna kobieta ze Wschodu? Jest tylko jeden student, który obserwuje ją z rosnącą fascynacją, gładząc przy tym nawoskowane wąsy.

Był to pan Einstein. Jego czupryna wyglądała na jeszcze bardziej niesforną niż zazwyczaj, jakby przeczesywał palcami ciemne loki, starając się ustawić je do pionu. Jego koszula i kurtka też nie wyglądały najlepiej: były okropnie pogniecione. Jego zaniedbany wygląd nie pasował do przykładnego stylu pozostałych studentów w bibliotece. Jednak on w odróżnieniu od nich się uśmiechał”. (Marie Benedict, Pani Einstein, Znak Horyzont 2017)

Jaś i Laleczka

Mileva nie wierzy, że kiedykolwiek wyjdzie za mąż. Jest zawsze poważna, ambitna i skryta. Marzy o życiu upływającym na naukowych dysputach w kawiarniach i rewolucyjnych odkryciach, ale nie wie, jak się do niego dostać. Boi się, że ludzie widzą w niej tylko zbyt krótką nogę i krzywe biodro. Często się zamyśla, szukając odpowiedzi na kolejne pytania.

Z jakiej substancji Bóg zrobił świat? Czy odpowiedź na to pytanie mogła przybliżyć nas do zrozumienia celu naszego życia na tym bożym świecie? Czasami na kartach czytanych testów i w chwilach zadumy wyczuwałam boskie wzory obecne w prawach fizyki, które poznawałam. To w nich właśnie czułam Boga silniej niż w kościelnych ławach i na cmentarzach, dokąd prowadzała mnie mama. (Marie Benedict, Pani Einstein, Znak Horyzont 2017)

Marić meszka w pensjonacie, w którym przestrzega się surowego regulaminu. Właścicielka nie życzy sobie… adoratorów. Młody Einstein nic sobie z tych zasad nie robi. Wpada do „Mitzy” bez zaproszenia, z rozczochranymi włosami i skrzypcami w dłoniach.

Zaprzyjaźniają się. Mileva wkracza coraz pewniej do męskiego świata naukowców, pokazując niesłychaną inteligencję. Często pomaga Albertowi w opanowaniu materiału z matematyki. Przekonana, że nie zasługuje na miłość, ucieka przed nim na semestr do Heidelbergu. Po czasie wie, że popełniła błąd – wraca z jeszcze silniejszym uczuciem do Alberta i… masą naukowych zaległości. Piszą do siebie listy. On nazywa ją „Laleczką”, „Małą Czarodziejką”, „Uciekinierką”. Ona pisze: „Kochanie” albo „Johnny”.

Mileva Marić i Albert Einstein w 1912 r. Fot. Wikimedia Commons

Córeczka

Ich miłość kwitnie. Zaczynają planować małżeństwo (któremu przeciwni są rodzice Alberta. Mileva jest bowiem starsza, niepełnosprawna i nie wyznaje judaizmu). Marzą o wspólnej przyszłości opartej na partnerskiej pracy naukowej. Wbrew woli rodziny wyjeżdżają na wspólne wakacje do Włoch. Mileva wraca w ciąży. Nie jest w stanie uczyć się do egzaminów. Już nigdy nie skończy studiów. Nieustannie wstawia się za to Albertem, który notorycznie opuszcza wykłady i wcale nie myśli o oświadczynach.

Lieserl rodzi się w Serbii. Einstein nie ma ochoty odwiedzić córki. Namawia Milevę, by przyjechała do niego do Berna, gdzie otrzymał posadę egzaminatora patentowego. Prosi, by… nie przywoziła ze sobą malutkiej. Do dziś nie wiadomo, co stało się z dziewczynką. Została oddana do adopcji? Zmarła na szkarlatynę?

Mileva – po ciąży, niezdanych egzaminach i ślubie – zmuszona została do pogrzebania swoich akademickich ambicji i skupienia się na karierze męża. Jej historia na wiele sposobów przypominała historie wielu innych inteligentnych, wykształconych kobiet, których aspiracje zostały przesłonięte przez ich mężów. Uznałam, że nadeszła pora, by ją opowiedzieć. Marie Benedict

Państwo Ein-stein

Na ślubie w 1903 r. nie ma nikogo z rodziny. Nie przeszkadza im to jednak w szczęściu. Żartują, że od tej chwili stali się całkowitą jednością (ein stein to po niemiecku jeden kamień). W 1904 r. rodzi się Hans – Albert, a w 1910 r. Eduard. W tym czasie nazwisko Einsteina odbija się szerokim echem w naukowym świecie. Albert opracowuje kolejne teorie, a Mileva pomaga mu w obliczeniach. Prawdopodobnie artykuły, który zaowocują w przyszłości Nagrodą Nobla, piszą wspólnie. Tuż przed publikacją Albert usuwa jednak nazwisko Milevy. Sytuacja jeszcze się powtórzy.

Małżonkowie oddalają się od siebie. Albert romansuje z kuzynką Elsą, którą później poślubi. Stawia żonie ultimatum: może z nim mieszkać, jeśli wypełni konkretne warunki. W praktyce: stanie się jego służącą. Mileva ma prowadzić dom, serwować mu 3 posiłki dziennie, odzywać się tylko, jeśli on wyrazi na to zgodę. Musi prać jego bieliznę, dbać o garderobę. Nie może krytykować go w obecności dzieci ani przebywać w jego pobliżu, jeśli on ma coś przeciwko. Nie ma prawa oczekiwać od niego wspólnych wyjść, a tym bardziej jakiejkolwiek czułości.

Mileva zabiera synów i wyjeżdża. Rozwodzi się z mężem w 1919 r., po kilku latach separacji. Jest wyczerpana fizycznie i psychicznie. Dwa lata później, gdy Albert otrzymuje Nagrodę Nobla, Marić dostaje od niego całą sumę pochodzącą z nagrody.

Kolejno umierają jej ojciec, matka, siostra i wnuk. Brat dostaje się do niewoli, siostra zostaje uznana za niepoczytalną. Starszy syn emigruje do USA, młodszy, chory na schizofrenię, zostaje przy mamie, a następnie trafia do szpitala psychiatrycznego. Mileva umiera w 1948 r., po kilku wylewach. Do końca życia nosi na palcu obrączkę.

Kobieta genialna

W połowie lat 80. odnaleziono korespondencję Einsteina (listy w języku angielskim i niemieckim dostępne są tutaj). To całkowicie zmieniło obraz Milevy, traktowanej do tej pory z ogromną niesprawiedliwością. Jedno jest pewne: była niesłychanie inteligenta i zdolna. Lepiej radziła sobie z matematyką niż jej mąż.

Czy czuła się pokrzywdzona przez Einsteina? A może nigdy nie przestała go kochać? Krążą pogłoski, że Albert zabronił Milevie pisania autobiografii. Bał się, że opowie prawdę o ich wspólnych osiągnięciach?

url

Marie Benedict “Pani Einstein Wydawnictwo Znak Fot. Materiały prasowe

Pisarka Marie Benedict postanowiła dotrzeć do prawdy. Starała się odnaleźć wszystkie ślady, które pozostawiła po sobie Mileva. Jej poszukiwania zaowocowały powieścią „Pani Einstein”, która ukazała się właśnie nakładem wydawnictwa Znak. Autorka zaprasza nas do najbardziej intymnego świata Milevy. Po raz pierwszy oddaje jej głos. Pozwala nam zajrzeć do jej emocji, myśli i najgłębszych przeżyć.

„Pani Einstein” to poruszająca opowieść o dziewczynie, która na przekór własnym ułomnościom podąża za marzeniami. To także historia młodej kobiety, która dopiero uczy się miłości – do samej siebie i mężczyzny. I w końcu: pamiętnik matki, która nie przestaje tęsknić za córką, nauką i człowiekiem, którego pokochała.

WARTO PRZECZYTAĆ: 7 (nie)poradników, czyli książek, które pomagają nam żyć

Dominika Cicha
Dominika CIcha
Z wykształcenia polonistka, dziennikarka i antropolog kultury, co zawdzięcza uniwersytetom w Krakowie i Padwie. Lubi polne kwiatki, rowery, prawdziwe historie i listy. W wolnych chwilach siada przy oknie w kawiarni i patrzy, jak przechodzi ludzkie pojęcie.

Dodaj komentarz: