Dlaczego obrzydza nas karmiąca pierś, a ta z reklamy już nie? (VIDEO)

Kobieta z półnagim biustem na ławce w centrum handlowym? Super! Mama karmiąca dziecko z ledwie widocznym dekoltem? Obrzydliwość?!

Wyobraź sobie mały eksperyment społeczny. Ławka w centrum handlowym. Gdzieś pomiędzy sklepami, pędzącymi z zakupami ludźmi. Na niej siada długonoga piękność. Rozpuszczone włosy i… odsłonięty mocno dekolt. Naprawdę mocno.

Reakcje przechodniów? Wielkie zainteresowanie to mało powiedziane. Mężczyźni, bo to im głowa obraca się niczym teleskop za modelką, podchodzą jak najbliżej, by zajrzeć dziewczynie w dekolt. Jeden nawet przysiada się do niej, zaczyna standardowy „tani podryw”.

WARTO PRZECZYTAĆ: Franciszek: Mamy śmiało! Nakarmcie swoje dzieci, tu w kościele (VIDEO)

A teraz wyobraź sobie bardzo podobną scenę. To samo miejsce, ta sama ławka, tylko zamiast dziewczyny z wyeksponowanym biustem siedzi na niej mama karmiąca dziecko. Jej dekoltu nawet nie widać – zasłania go opatulone kocykiem niemowlę. Cała golizna zamyka się we fragmencie odsłoniętej szyi.

Reakcje? „It’s disgusting!” – syczą z obrzydzeniem przechodzący mężczyźni. Ale nie tylko oni. Także dwie kobiety, co nie mieści się w granicach mojej percepcji. Bo one przecież też – z dużym prawdopodobieństwem – były albo w przyszłości będą matkami karmiącymi swoje dzieci piersią.

A teraz najciekawsze. W finale eksperymentu obie panie siadają na tej samej ławce. Obok siebie. Autor filmu pyta przechodniów, dlaczego tak bardzo nie podoba im się pierś karmiąca w przestrzeni publicznej, a jednocześnie nie widzą problemu w półnagim biuście. „Bo to naturalne” – odpowiadają niektórzy.

Przyznaję, nie ogarniam świata, w którym nagie kobiece ciało może reklamować płytki gipsowe i nikomu to nie przeszkadza. Przeszkadza zaś mama, która karmi dziecko piersią, ledwie odkrywając skrawek biustu. Pierwszy obrazek wywołuje ślinotok niejednego samca, drugi – obrzydza.

WARTO PRZECZYTAĆ: Obnażam się? Nie, karmię dziecko. Jemu nie da się wytłumaczyć, że powinno jeść tylko w domu

Odwracający z pogardą wzrok od karmiącej mamy chyba zapomnieli, że… paręnaście lat temu jedli dokładnie tak samo. Raczej nie przybyli na ziemię promem kosmicznym jako odchowani kilkulatkowie szamiący kabanosy na dzień dobry, ani nawet nie przyniósł ich bocian. Z dużym prawdopodobieństwem (ba, sięgającym nawet 100 proc.!), urodziła ich kobieta, byli cali wymazani płodową mazią i krwią, a pierwszą rzeczą, jaką zrobili na tym wywróconym do góry nogami świecie, było ssanie matczynego sutka.

Powiem nawet więcej! Istnieje duże „ryzyko”, że partnerki tych oburzających się przechodniów też kiedyś urodzą im dzieci, które – o zgrozo – będą karmić piersiami (dla jasności – gołymi).

Doświadczenie rodzicielstwa naprawdę zmienia perspektywę.

Marta Brzezińska-Waleszczyk
Marta Brzezińska
Redaktor Aleteia Polska, dziennikarka, publicystka, autorka książek. Współpracowała z "Rzeczpospolitą", Frondą, Wp.pl, Natemat.pl oraz Deon.pl. Pisuje w "Przewodniku Katolickim".

Dodaj komentarz: