Dieta nie tylko do sukni ślubnej. Co jeść, by mieć płaski brzuch

Kiedy wszystko do ślubu jest już zaplanowane, stajemy przed lustrem i… I już nie czas na narzekanie, ale można jeszcze lekko wyszczuplić talię.

Tuż przed ślubem trzeba uważać na dietę, by zachować szczupłą talię i promienna skórę. Fot. Peter Cade | Getty Images

Kiedy myślimy o ślubie, chcemy żeby wszystko było perfekcyjne. W końcu to jeden z najważniejszych dni w naszym życiu. W wyobraźni mamy najpiękniejszą sukienkę, do której dobieramy najładniejszy bukiet kwiatów i wyjątkowe miejsce, w którym powiemy sakramentalne: TAK. I kiedy wszystko jest już zapięte na ostatni guzik, stajemy przed lustrem i…

I już nie czas na narzekanie. Trzeba się wziąć do pracy!

O ile na kilka dni przed ślubem możemy zmienić koncepcję makijażu, to już na pewno nie poprawimy stanu naszej skóry. Skóra jest bardzo wymagająca. Musimy jej zatem poświęcić trochę czasu wcześniej.

Jeśli chcemy schudnąć, to też nie zrobimy tego w ciągu kilku dni, stosując tygodniową dietę cud. Skutki mogą być opłakane i widoczne na naszej skórze w postaci wyprysków czy sińców pod oczami. Kiedy stosujemy takie ekspresowe, niskokaloryczne diety nasza waga, owszem, może się zmienić, ale najczęściej jest to utrata wody, a nie tkanki tłuszczowej, a przecież to na jej pozbyciu się nam zależy. Złota zasada, którą warto napisać na żółtej karteczce i powiesić na lodówce z dużym napisem WAŻNE to: żeby schudnąć, trzeba jeść. Pozostaje tylko pytanie – co?

Z niskim indeksem

Nie musimy od razu wyliczać dokładnie kalorii, czasem wystarczy niewielka zmiana nawyków, a kilogramy same będą znikać. Warto przede wszystkim ograniczyć węglowodany, szczególnie proste, bo to najczęściej z ich nadmiaru tyjemy. Jeśli już, to sięgajmy po węglowodany złożone z niskim indeksem glikemicznym, dzięki nim będziemy dłużej syte, a najbardziej nielubiana przez nas „oponka” na brzuchu szybciej zniknie.

Woda z magnezem

Czy musimy w takim razie rezygnować z pysznego purée ziemniaczanego? Niekoniecznie. Zamieńmy tylko zwykłe ziemniaki na bataty – słodkie ziemniaki – pieczone z ziołami. Mają nie tylko niższy indeks glikemiczny, ale są też zdrowsze. Zawierają dużo beta karotenu i witaminy C, które poprawią stan naszej skóry. Zaplanujmy do każdego posiłku porcję warzyw z dodatkiem oliwy z oliwek lub oleju lnianego. Antyoksydanty z warzyw i owoców będą walczyć z wolnymi rodnikami, które odpowiadają m.in. za starzenie się skóry.

Pamiętajmy, że nawet najlepszy i najdroższy krem to nie wszystko. Możemy wręcz stawać na rzęsach, a nic nie zdziałamy, jeśli nie odżywimy i nie nawilżymy skóry od wewnątrz. Nawilżamy ją oczywiście wodą – najlepsza będzie mineralna z dodatkiem wapnia czy magnezu, który jak wiemy jest prawdziwym strażnikiem naszego spokoju. A spokój z pewnością w tym czasie się przyda.

Chude, pełne, kolorowe

Nasza skóra wdzięczna nam będzie również za wszystko, co zawiera kwasy tłuszczowe z rodziny Omega 3 i Omega 6. Ponieważ na co dzień w naszej diecie przeważają te drugie, należy pamiętać, że kwasów Omega 3 powinno być w naszej diecie więcej. Znajdziemy je w tłustych rybach, olejach roślinnych, orzechach, nasionach CHIA, awokado. Natomiast warto zrezygnować z dużej ilości nabiału – to zmniejszy ryzyko pojawiania się przed samym ślubem niechcianego pryszcza na twarzy. O słodyczach nie wspomnę. Tę przyjemność zostawiamy sobie do czasu, kiedy do sali weselnej wjedzie tort ślubny.

Podsumowując. Jedzmy ryby, chude mięso, pełnoziarniste kasze, warzywa, orzechy i oleje roślinne. Ile? Jak zaleca dr Bradley Willcox, jeden z badaczy genu długowieczności na Okinawie, uczucie sytości jest pierwszym sygnałem, by przestać jeść.

Taka zdrowa dieta na pewno doda nam sił, które z pewnością będą potrzebne, bo to przecież dopiero początek drogi. Wiele z nas po ślubie zapewne zacznie myśleć o dziecku. Dieta przyszłej mamy jest niezwykle ważna. Już przed ślubem pamiętajmy o tym, by dostarczyć organizmowi niezbędny kwas foliowy, który chroni nie tylko nas, ale też przyszłego malucha przed poważnymi chorobami układu nerwowego. Zadbajmy o jod, którego niedobór może wywołać niedoczynność tarczycy, co z kolei może utrudnić zajście w ciążę. Znajdziemy go przede wszystkim w morskich rybach, ale też w algach. Bezwzględnie powinnyśmy także suplementować witaminę D, która nie tylko pozytywnie działa na nasze kości i odporność, wpływa też na płodność. Podobnie jak kwasy Omega 3 zapobiega również złemu samopoczuciu, depresji i zmęczeniu. Taka zdrowa, różnorodna, smaczna dieta nie tylko poprawi nasz wygląd, ale też sprawi, że na nową drogą życia wejdziemy i szczęśliwe, i pełne energii.

Na kolację:

Fot. Kemi H Fotografia | Getty Images

Cukinia faszerowana tuńczykiem
Porcja: Dla dwóch osób
Czas: 40 min
Stopień trudności: Łatwe

1 średnia cukinia
1 puszka tuńczyka w sosie własnym
cebula
1 jajko
łyżka jogurtu
przyprawy – sól jodowana, pieprz, odrobina chilli

Cukinię kroimy wzdłuż na pół, pozbywamy się pestek, po czym łyżką wyżłabiamy jej wnętrze. Siekamy, przekładamy je do miseczki i mieszamy z odcedzonym tuńczykiem. Dodajemy drobno pokrojoną cebulę, przyprawy, jogurt i jajko. Wszystko razem mieszamy, nakładamy na wydrążoną cukinię i wstawiamy do piekarnika na ok. 25 minut, tak by cukinia zmiękła, a tuńczyk się przypiekł.

Fot. Davide Illini | Stocksy United

Łosoś pieczony z batatami
Porcja: Dla jednej osoby
Czas: 45 min
Stopień trudności: Łatwe

dzwonki łososia
jeden średni batat
świeża kapusta czerwona
oliwa z oliwek
ocet jabłkowy
rozmaryn, tymianek
sól gruboziarnista
pieprz

Łososia solimy i wkładamy do folii. Bataty kroimy jak frytki, obtaczamy w oliwie, solimy i maczamy w ziołach. Pieczemy w piekarniku na dwóch osobnych blaszkach. Pilnujemy, by bataty zbyt nie zmiękły. W tym czasie szatkujemy czerwoną kapustę, dodajemy do niej oliwy i octu jabłkowego oraz soli do smaku. Kiedy łosoś będzie gotowy, możemy go skropić sokiem z limonki.

 

Monika Selimi-Sokołowska
Monika Selimi-Sokolowska
Monika Selimi-Sokołowska z wykształcenia i pasji dietetyk. Prowadziła w telewizji program o zdrowiu „Bez recepty”, na co dzień pisze artykuły o zdrowym odżywianiu. W swoim gabinecie przyjmuje pacjentów, którym stara się uświadomić, że dieta to przede wszystkim zmiana nawyków. Fascynują ją geny. W pracy wykorzystuje m.in. testy genetyczne, które pomagają jej dobrać indywidualną dietę dla pacjenta. Uwielbia różaną lemoniadę, sushi i pomidory.

Dodaj komentarz: