Był wielki, ale był blisko. Wspomnienia o kard. Macharskim

Niech miłość będzie kochana – tak mówił i tak żył. Przyciągał spokojem, onieśmielał mądrością, łagodził uśmiechem. Kardynał Franciszek Macharski przez niemal 40 lat był z krakowianami i dla nich. W stanie wojennym walczył o prawa internowanych i ich rodzin, po 1989 roku reaktywował archidiecezjalną Caritas – wspierał chorych, niepełnosprawnych, samotnych. Zawsze blisko – jak wtedy gdy całą noc był z wiernymi przed Pałacem Arcybiskupów gdy umierał Jan Paweł II i wtedy, gdy do uczestników mszy dziękczynnej za pontyfikat Jana Pawła II na krakowskich Błoniach przysłał z Rzymu sms-a: “Jestem z Wami przy Świętym Piotrze. Tu i tam wasz”.

Kardynał Franciszek Macharski podczas wizyty papieża Benedykta XVI w Krakowie w 2006 roku. Fot. Joe Klamar | AFP | Getty Images

Anna Dymna

aktorka, założycielka fundacji „Mimo wszystko”

– Poczułam się, jakbym straciła poczucie bezpieczeństwa. W przypadku jakichkolwiek dylematów, wątpliwości, których mnóstwo przecież, gdy się prowadzi fundację, zawsze mogłam zadzwonić. I zawsze potrafił nas uspokoić. Był znanym, cenionym, wybitnym człowiekiem, a zawsze starał się pomóc, w prosty sposób. Był świetnym słuchaczem. Z ogromną uwagą słuchał tak poezji – co zauważyłam, gdy przyszedł do naszego Salonu Poezji – jak i każdego człowieka. Nasze nocne rozmowy… O wierze mówił, czasami śpiewał, miał ogromną potrzebę rozmowy z człowiekiem, choć sam był powściągliwy w słowach. Miał przy tym ogromne poczucie humoru.

Był prawdziwym autorytetem, a tych coraz mniej. Są ludzie wielcy, ale nieosiągalni. On był wielki, ale był blisko.

Wszyscy spodziewaliśmy się tej śmierci, a jednak poczułam ogromne osamotnienie. To tak jak odchodzi matka czy ojciec… wtedy bezpowrotnie coś tracisz. Nie będę miała do kogo zadzwonić.

kard. Kazimierz Nycz

metropolita warszawski

– Odszedł jeden z wielkich biskupów krakowskich, ale także jeden z bardzo znaczących biskupów w Polsce i w Kościele powszechnym. Człowiek wielkiej inteligencji, wielkiej wiary, wielkiego zaufania Panu Bogu. Rzeczywiście człowiek miłosierdzia, żyjący na co dzień miłosierdziem Boga. A przy tym człowiek niezwykłej klasy, takiej ludzkiej. Kto się z nim spotykał, widział, że jest kimś niezwykłym, kimś wielkim, a jednocześnie był bardzo bezpośredni i prosty. Miał dużą, znaczącą w Kościele otwartość na ludzi, co się okazywało przy różnych okazjach, dlatego będzie Go bardzo brakowało i z tego względu.

I chociaż byliśmy w pewnym sensie przygotowani na tę śmierć – przez ostatnią chorobę i przez wiek poniekąd – to rozstanie zmusza do refleksji… Co robić, jak być, by chociaż w części dorastać do takiej klasy, jaką ten kardynał miał, kontynuując przecież wielkie dzieło swojego poprzednika w Krakowie, czyli papieża Jana Pawła II, co wcale nie było łatwym zadaniem?

Jolanta Stokłosa

prezes Hospicjum św. Łazarza w Krakowie

Zawsze był z nami. Był człowiekiem, który bardzo przejmował się sprawami ludzi chorych, zwłaszcza chorymi w tym ostatnim okresie życia. Interesował się naszymi problemami. Chodziliśmy do Niego z każdą sprawą. Zawsze potrafił doradzić. Był honorowym członkiem naszego towarzystwa i patronem honorowym „Pól nadziei” od samego początku akcji. A oprócz tego był bardzo serdecznym człowiekiem, który przychodził do hospicjum i mówił: „To nasz dom”. Jednoczył się w ten sposób z nami w opiece, którą sprawujemy. Przychodził do nas często, także nieoficjalnie. Wieszał kurtkę przy portierni i wchodził na pierwsze piętro, do pacjentów. Raz pamiętam, zastał naszego kapelana przy ołtarzu, rozpoczęła się Msza św. Wziął krzesło i usiadł między ludźmi. Jak potem mówił: – Dawno nie byłem z drugiej strony. Będzie Go nam bardzo brakowało, bo rzeczywiście traktował nas po ojcowsku.

Stefan Wilkanowicz

wieloletni redaktor naczelny „Znaku”

Poznaliśmy się w Brukseli, był młodym studentem, ja przyjechałem na jakiś kongres. Od tamtego czasu nasze drogi się nigdy nie rozdzieliły, aż do ostatnich tygodni jego życia, tutaj, u sióstr albertynek, gdzie mieszkaliśmy i popołudniami spacerowaliśmy. Często bez słów, ale razem.

Redakcja For Her

Dodaj komentarz: