10 rzeczy, które zdarzają się każdej mamie, ale do których nie każda się przyzna

Daje dziecku frytki na obiad, nie kąpie codziennie, pozwala na oglądanie bajek, by wypić ciepłą kawę. Niech pierwsza rzuci kamieniem mama, której absolutnie nigdy to się nie przydarzyło.

Fot. Jovana Vukotic | Stocksy United

Powiedzmy to sobie szczerze, nie ma matek idealnych. Jakkolwiek bardzo byśmy się nie starały, zawsze znajdzie się coś, co można było zrobić lepiej. Każdej z nas przytrafiają się mniejsze albo większe porażki wychowawcze. Chociaż w głębi duszy doskonale zdajemy sobie sprawę, że nie jesteśmy supermenkami, niechętnie przyznajemy się do błędów. Najlepiej w ogóle nie mówiłybyśmy o nich głośno!

WARTO PRZECZYTAĆ: Czy każda mama powinna poświęcać się dzieciom?

Sytuację nakręcają media społecznościowe. Każda nowoczesna mama posiada konto na Instagramie, gdzie chwali się macierzyńskimi osiągnięciami – eko, bio, wegańskim, bezglutenowym własnoręcznie przygotowanym daniem dla dziecka czy faktem, że 8-miesięczny Brajanek potrafi już chodzić, samodzielnie jeść, a nawet zakładać body przez głowę. Przed koleżankami, którym wszystko się udaje, trudniej przyznać się do porażek.

Porażki wcale nie świadczą o tym, że jesteśmy złymi mamami, ale o tym, jak bardzo się staramy.

Zebrałam kilka przypadków, o których matki nie mówią głośno, by nie zostać posądzonymi o to, że nie kochają dziecka.

1. Chcesz wyjść!

Natychmiast. Każda z nas ma granice wytrzymałości. 15. mycie podłogi, 56. wycieranie wymazanych rąk i buzi, 89. powiedzenie „nie rób tego”. Prędzej czy później każda ma ochotę wybiec z domu. Bez celu i bez względu na porę dnia. Mam tak nawet kilka razy dziennie. Czasem już o 9:15. I wiesz co? To całkiem normalne. To mój bufor bezpieczeństwa. Lepiej wyjść i wyrzucić z siebie złe emocje szybkim spacerem, zakupami, małą kawą (jak kto woli), niż wybuchnąć przy dziecku.

2. Płaczesz za drzwiami

Udało Ci się wyrwać z domu, ale kiedy tylko zamykasz drzwi, z oczu kapią Ci łzy. Bo malec też się rozpłakał, bo jesteś tak zmęczona albo po prostu już za nim tęsknisz. Mnie też to się zdarza! Nie dalej, niż dziś rano, rozpłakałam się w windzie, bo mój synek przeżywał dramat 14-miesięczniaka, którego mama wyszła z domu bez niego. Zostawianie płaczącego malucha pod opieką taty, babci czy niani nie jest przyjemne, ale nie jest też przestępstwem. To normalne, że musisz czasem wyjść sama.

3. Żałujesz

Żadna matka nie przyzna się do tego głośno, ale wielu z nas, zwłaszcza w trudnych chwilach, zdarza się pomyśleć (choćby przez ułamek sekundy), że żałuje decyzji o dziecku. Bywamy rozczarowane, osamotnione albo mamy poczucie, że sytuacja nas przerasta, nie byłyśmy na nią przygotowane. To normalne, że w głębi serca zdarza nam się tak pomyśleć, ale przecież już za chwilę maluch uśmiecha się do nas bezzębną paszczą wynagradzając każdy trud. I jasne jest, że za żadne skarby nie zamieniłybyśmy się rolami z koleżanką singielką.

WARTO PRZECZYTAĆ: Bądź slow mamą! A ty i dziecko odetchniecie

4. Dajesz tablet

Wszyscy wiemy, że za dużo elektroniki na zbyt wczesnym etapie rozwoju dziecka szkodzi. Nie pozwalamy na zabawy telefonem, prezenty w postaci tabletów, kontrolujemy ilość oglądanych bajek. Oficjalnie. Bo wielu rodzicom zdarza włączyć dziecku kolejną bajkę, kiedy chcą pilnie coś zrobić albo po prostu przeżyć kwadrans w ciszy. Grunt to zdrowy rozsądek. Jeśli potrafimy powiedzieć dziecku „nie”, kiedy zbyt długo przesiaduje przed ekranem i zaoferować mu inną formę zabawy, to wcale nie jesteśmy leniwymi matkami.

5. Pozwalasz na słodycze

Bez cukru, bez glutenu, bez tłuszczu zwierzęcego. Wyłącznie ze sprawdzonych składników bio, eko. Tylko takie produkty można sfotografować i wrzucić na Insta. Ale prawda jest taka, że większości z nas zdarzyło się dać dziecku coś z zakazanej listy. Choćby wtedy, kiedy maluch przyłapał nas na podjadaniu czekolady czy lodów (spróbuj wtedy odmówić wpatrzonemu w Ciebie jak w obrazek bobasowi, któremu ślinka cieknie do podłogi!).

6. „Nie dopilnowałaś!”

Takie oskarżenie usłyszałaby każda z nas, gdyby przyznała głośno, że dziecko spadło przy niej z łóżka, nabiło sobie siniaka, uderzyło się w głowę, spadło z krzesełka, etc. Bo najłatwiej ferować wyroki. A ja dam sobie rękę uciąć, że podobne sytuacje wydarzyły się każdemu rodzicowi. Można mieć oczy dookoła głowy i 100 proc. koncentracji na dziecku, a ono zawsze znajdzie dziurę, w którą można włożyć palucha. Co ciekawe, mój synek zawsze nabijał sobie największe guzy, kiedy w domu prócz mnie było jeszcze kilka „pilnujących” go osób.

WARTO PRZECZYTAĆ: Perfekcyjna mama domu

7. Nie kąpiesz codziennie

Kąpiel to jakieś 45 minut wraz z przygotowaniami przed, wycieraniem i ubieraniem. Czasem dłużej, jeśli młody człowiek odkrył, jaką frajdę sprawia wychlapywanie wody z wanny, rzucanie pianą albo puszczanie mydlanych baniek (ja jestem właśnie na tym etapie). Później jest jeszcze histeria spowodowana końcem kąpieli oraz doprowadzenie łazienki do porządku zanim potop nie sięgnie sąsiada z dołu. Dwie godziny, licząc lekką ręką. Dlatego kiedy czasem przekalkuluję sprawę wcześniej… kładę dziecko spać bez kąpieli (#wyrodnamatka).

8. Nie gotujesz zdrowych obiadków

Wszystkie jesteśmy specjalistkami od żywienia, sprowadzany ekologiczne warzywa z upraw na wsi, a przez internet zamawiamy kasze bio. Przecież nie będziemy faszerować bobasa chemią i byle jakimi produktami. Masz na to siłę, czas i pieniądze – super! Ale to wcale nie znaczy, że jesteś lepszą matką niż ta, która podaje swojemu dziecku zupkę ze słoika, bo nie ma czasu, by przygotować coś własnoręcznie. Poza tym produkty, które trafiają do słoiczków dla dzieci przechodzą bardziej restrykcyjną kontrolę jakości, niż marchewki od pana Mietka.

WARTO PRZECZYTAĆ: A jeśli to do niani powie: mama…

9. Dosypiasz rano…

…niby nie ma w tym nic kontrowersyjnego, gdyby nie fakt, że Twój maluch już dawno nie śpi. Ale jak to? Bawi się sam??? Bez śniadanka?! Większość z nas, zwłaszcza po nieprzespanych nocach (kolka, ząbkowanie) ma ochotę raczej rozbić młotkiem budzik, niż wyskoczyć w podskokach spod kołdry. Dlatego jeśli dziecię nie płacze od samego rana, ale jest w stanie pobawić się przez pół godziny, to co złego w tym, że się zdrzemniesz? Kilka mam, oczywiście na ucho, wyznało mi, że dają dziecku (już starszemu) ulubione produkty śniadaniowe i… bez większych wyrzutów sumienia wracają do łóżka chwilę dospać.

10. Patrzysz, kiedy śpi

To akurat nie jest porażka, ale oznaka słabości, Twojej rzecz jasna. Bo jak to, zamiast zająć się sobą, zrelaksować, Ty patrzysz na śpiące dziecko?! Ano właśnie tak. Ja skradam się z mężem na palcach do pokoju synka i zostajemy tam, aż któreś z nas nie buchnie śmiechem (nasze dziecko wykonuje prawdziwe akrobacje przez sen!). A, i jeszcze dodam, po całym dniu zajmowania się malcem, kiedy mam ochotę wylecieć z domu, jak z procy, przed snem zawsze, ale to zawsze… oglądam jego foty w komórce. Taki ze mnie słabeusz ;)

Marta Brzezińska-Waleszczyk
Marta Brzezińska
Redaktor Aleteia Polska, dziennikarka, publicystka, autorka książek. Współpracowała z "Rzeczpospolitą", Frondą, Wp.pl, Natemat.pl oraz Deon.pl. Pisuje w "Przewodniku Katolickim".

Dodaj komentarz: